inFamous

Developer: Sucker Punch
Wydawca: Sony Computer Enterteinment
Wydawca w Polsce: Sony Computer Entertainment Poland
Data wydania: maj 2009
Platformy: PS3
W Algorytmach Komiksu chciałbym przedstawiać coś więcej niż tylko typowe produkty na licencji. Wydanie gry ze znanym z komiksów superbohaterem cieszy fanów, zwłaszcza jeśli dostaliśmy dobrą adaptację. Popularność komiksowych herosów udziela się także twórcom gier, mimo że rodowód ludzi z mocami jest silnie powiązany z nowelami graficznymi. Niektórzy nie wiedzą wręcz, że gatunek superhero może istnieć poza nimi. W filmach mamy kilka takich przykładów (np. Hancock), także gry oferują tutaj kilka dobrych pozycji. Teraz przyglądam się jednej z nich, dziełu tak mocno inspirującemu się komiksami i oddającemu im hołd. Oddaję głos głównemu bohaterowi.
infamous
Nazywam się Cole McGrath, jestem zupełnie nikim. Zwykły człowieczek jakich widzicie pełno na mieście. Obecnie jestem sławny, albo raczej nieSławny. Jestem maskotką Sony, zarobiłem dla tej firmy kupę mamony. Wróćmy do początku, opowiem Wam jak się zaczęła moja kariera. Nie uwierzycie, ale byłem kurierem… Jednak tytuł nie zaczyna się od prostych, codziennych spraw. Już w pierwszych minutach mojej przygody zobaczycie wybuch. „Jebut” i mamy wielki krater w Ziemi. Zniszczone miasto, katastrofa, wielka tragedia. A w środku krateru oczywiście jestem ja! Co ja tam robię? Co się stało? No przecież macie całą grę żeby się o tym dowiedzieć, więc nie będę Wam tego na starcie zdradzał.
W każdym razie jestem szczęściarzem. Przeżyłem wybuch i nie potrzebowałem do tego lodówki. Kto z Was tak potrafi? A ja na dodatek mam supermoc. Zeke patrzy na mnie z zazdrością. Zeke [czytaj Zik] to mój kumpel. Wiecie, siedzimy sobie na dachu, bo w grze, która jest sandboxem tak nie za bardzo da się wchodzić do zamkniętych pomieszczeń (choć zwiedzam też kanały), zwłaszcza jeśli mamy takie wielkie miasto na trzech wyspach rodem z GTA. Zeke je mi z ręki, zrobił by wszystko by mieć taką siłę jak ja, ale ja muszę być mroczny, muszę stwarzać wrażenie, że moje moce mi ciążą, są jak krzyż, który muszę wnosić w bólu i cierpieniu. Bo pewnie tak jest, co zresztą będziecie mogli zobaczyć w grze.
Teraz muszę siebie trochę sprzedać. Łatwo pójdzie, bo ten tekst czytają sami fani superbohaterów. A wierzcie mi, moje moce, choć z początku słabe, to pod koniec sprawią, że stanę się wymiataczem. Jeśli kojarzycie Elektro (pojawił się ostatnio w filmie The Amazing Spider-Man 2) czy tego irytującego inhumana z Agents of SHIELD, to wiecie już czym mnie obdarowano. Początkowo mogę porazić jedynie lekkim promieniem i jakimś podmuchem. W miarę rozwoju zabawa staje się fajniejsza. Zaczynam wymiatać wielkimi pociskami, granatami elektrycznymi, a nawet uczę się precyzyjnie namierzać. A to nie wszystko. Nie będę Wam więcej zdradzał, bo po co psuć niespodziankę. Thor? BUAHAHA! Facet może mi najwyżej pomachać młotkiem. Storm? Mogło by zaiskrzyć między nami, lecz pewnie bym ją szybko rozładował…
Prąd, wszędzie prąd. Dla mnie jest jak woda. W dzielnicach pozbawionych zasilania długo nie pożyję. Prąd dodaje mi mocy, regeneruje mi zdrowie i ogólnie poprawia samopoczucie. Jestem niczym bateria, muszę się doładowywać. A życiodajne gigawaty mogę pobierać zewsząd. Wokół mnie jest pełno źródeł mocy. Czy to słupy napięcia, czy zwykłe samochody, budki telefoniczne, klimatyzatory na dachach. Mogę nawet się podładować wysysając energię z człowieka, ale wtedy leci mi punkt dla złej karmy. A to źle? Przecież w tytule mam napisane „nieSławny”, co oznacza że mam wybór. Chcę być dobry, to będę, a jeśli chcę być zły to tym bardziej spełnię swoje marzenie o podboju. Zdradzę Wam tylko drodzy czytelnicy żebyście się nie zastanawiali, bo wahanie to nic dobrego. Rozwijając się w daną stronę otrzymuję lepszy power, że o trofikach nie wspomnę. Dodam też, że początkowo lepiej być dobrym. Choć gdy jesteśmy źli, to następuje kilka zmian, np. kolor mej mocy zmienia się z niebieskiego na czerwony, to zdarzają się też sytuacje, gdzie dzwoni do mnie Zeke i mówi, że ludzie mnie uwielbiają, choć nieźle nabroiłem. Jako ten dobry jestem niczym celebryta, ludzie mnie kochają, robią se ze mną zdjęcia. Jako zły wręcz przeciwnie.
Zdawałoby się, że kiedy mam supermoc, to panny będą wzdychać na mój widok. Może by i tak było, ale ludzie są głupi. Nazywają mnie terrorystą. Że ja niby jestem jak te araby co w samolotach się rozbijają? A na dodatek moja panna, Trish, narzeka, odpycha ją moja zła aktywność. Ja się nie poddam, będę walczył o jej względy. Będę musiał pomagać ludziom, tak jak ona. Trish jest pielęgniarką i po wybuchu ma co robić. Ona samiutka w tym strasznym mieście. Tutaj zapanowała anarchia. Władze odcięły Empire City od świata niczym Gotham w No Man’s Lands. Ludzie umierają na ulicy. Gorzej niż w Czarnobylu. Nikt nie ma nadziei. To ja zdecyduję czy ją dostaną czy nie. Najpierw będę musiał rozprawić się ze Żniwiarzami. A to matoły i oszołomy. Na początku ciężko ich załatwić, ale niech ja rozwinę trochę moce… Pozbieram odłamków z wybuchu, dużo ich. A zebranie danej ilości daje mi jedną kulkę energii więcej. Żniwiarze to gang w Dzielnicy Neonu. W Labiryncie mamy Śmieciarzy. Tak ich nazywam, bo zrobieni są chyba ze śmieci. Trza rozwijać swe moce by móc stawić im czoła. Zwłaszcza na końcu w Dzielnicy Historycznej przeciwnicy dadzą nieźle w kość.
A wiecie co jest najlepsze w tej grze? Chyba sposób poruszania. Najwyższe wieżowce mi nie straszne. Mogę się wspinać szybciej, wyżej i lepiej niż asasyni. Nie potrzebuję żadnych głupich linek jak Batman. Wspinaczka jest genialna, a mam to w spadku po pewnym szopie. Kojarzycie Sly’a Coopera? Trzy części takiej platformówki na PS2 (edycja HD na PS3), również stworzone przez ekipę z Seattle. Moi developerzy zaimportowali ze swojej poprzedniej produkcji więcej podobnych rozwiązań. Misje bardzo podobne, gdzie śledzę wroga wykorzystując całą architekturę miasta. Do tego poruszam się zwinnie na ruchach i sznurach, jakbym miał wbudowany akcelerometr. Cieszę się, że mam tak zdolnych ludzi, którzy wpadli na wiele genialnych ponadczasowych pomysłów. A jeśli o poruszaniu mówimy, to fajne jest też ślizganie się na przewodach elektrycznych, czy torach kolejki. Na samej kolejce też możemy się przejechać. Fajny bajer na szybką podróż. Dzięki temu nie muszę się bawić w wielką kradzież samochodów.
Skaczę sobie po dachach, zdobywam szacunek ludzi, ale nigdy mi się nie nudzi. Zawsze mam co robić. Misji pobocznych jest tyle, że będzie grania na długo. A fabuła też trzyma w napięciu. Coś o jakiś Przewodnikach (bardzo podobne to do Inhumans). Do tego jakaś agentka FBI mówi mi co mam robić, a że jej perswazja jest nie do przebicia to niechętnie jej słucham. Przynajmniej jest zabawnie. Nie widziałem laski na oczy, a pewnie fajna, ładny głos ma. Lepsza ona pewnie niż Sasha, taka jedna jędza, z której się ropa wylewa. Fuj, nienawidzę ropy. Ropa nie przewodzi prądu i tłumi moją moc. Muszę się zmierzyć z wieloma psychopatami, dzięki temu odkryję swoją rolę w tym wszystkim. To ja jestem narratorem w grze, gdzie w poważny sposób zarysowuję swoje życie i problemy. Mówię do Was głosem Krzysztofa Banaszyka. Polska wersja jest jak najbardziej poprawna. A kto powiedział, że moja gra nie jest komiksowa? W trakcie przerywników stosuję komiksowe wstawki, w końcu jestem superbohaterem i muszę się kojarzyć z komiksami. Dlatego później doczekałem się kilku papierowych zeszytów.
Że ktoś chce ze mną konkurować? Jakiś prototypek? Alex, genetyczny szajbus. Lepiej niech się cieszy, że pazerny Kotick (Adolf: szef Activision, wydawcy [PROTOTYPE]) pozwolił mu się w ogóle ukazać. Krytycy i tak dają mi wyższą ocenę niż jemu, Adolf też pewnie da mi wysoką (Adolf: 9-/10 z czystym sumieniem). Konkurencja nie ma takiej fizyki prądu jak ja. Byście zobaczyli jak znamienicie się rozchodzi po obiektach. A gdy stanę w kałuży, to woda przewodzi prąd i współczuje tym, co stanęli ze mną. W takich chwilach jaram się bardziej niż Zoom z serialu stacji CW. Zakończenie też robi wrażenie. Jest mocne jak to mówią. Nie wierzycie, że gra Wam się spodoba? Ściągajcie demo z PS Store, tylko ostrożnie, bo zakup pełnej wersji gwarantowany.
 
Autorzy: Cole i Adolf
 
 

Ciekawostki:

 
  • Gra w Polsce ukazała się tylko wyłącznie w wersji z dubbingiem w języku polskim, bez możliwości wyboru języka angielskiego. Podobnie było w innych krajach Europy co wzbudziło protesty fanów. Od tamtej pory Sony daje w grach możliwość wyboru języka.
  • W grudniu 2009 w PlayStation Store pojawił się darmowy dodatek zawierający ostrza gigawatowe. Waży on zaledwie 100 kb i wcześniej był dostępny tylko dla posiadaczy limitowanej edycji.
  • W 2012 inFamous był szóstą najczęściej calakowaną grą na PS3. Rekord należał do Assassin’s Creed 2.
  • inFamous znalazł się w pakiecie darmowych gier do ściągnięcia w programie „welcome back”, po wielkiej awarii PS Network spowodowanej przez grupę Anonymous.
  • Postać Cole’a znajduje się w grze PlayStation All Stars Battle Royal, gdzie mierzy się z innymi legendami z gier Sony.
  • Twórcy gry pojawili się przed premierą we wrocławskim Empiku. A samolot, którym lecieli na spotkanie… trafił piorun.
  • Twórcy przy produkcji inspirowali się takimi komiksami jak DMZ czy Shooting Wars, a także… zamieszkami w Seattle, w których brało udział kilku designerów.
  • Jak podaje PlayStation Blog: Podczas tworzenia inFamous zespół odwiedził Starbucksa 18.200 razy, w ekipie urodziło się 10 dzieci (jednemu z członków dwójka potomstwa). W trakcie tworzenia gry zespół skonsumował 17472 puszek dietetycznej Coli i 13104 dietetycznej Pepsi. W promieniu 3 przecznic od siedziby Sucker Punch powstało 14 nowych budynków. Demo inFamous jako pierwsze osiągnęło półmilionowy pułap pobrań z PSN.
  • Początkowo inFamous miał nazywać się True Hero.