Tomb Raider/Witchblade

Ten wpis będzie odrobinę wspominkowy. Dla wielu z Was Lara kojarzy się jedynie z tą nastolatką, co jej statek się rozbił i musiała przeżyć koszmar na wyspie. Obecnie wszystko wygląda pięknie i ślicznie, młoda Lara też. Jednak nie uwierzycie, ale był taki czas w dziejach komiksu, kiedy panna Croft wyglądała w nim lepiej niż w grach. 
A wszystko zaczęło się w 1997 roku, wtedy wypuszczono na rynek kolejną historię o przygodach Sary Pezzini, która z powodzeniem wprowadziła do świata artefaktów sławną panią archeolog. Ta w następstwie dostała własną serię komiksową. Zostańmy jednak przy słynnym crossoverze, który w naszym kraju wydano aż dwukrotnie. 
 
Pierwszy raz w Polsce pojawił się on dzięki wydawnictwu TM-Semic jako numer specjalny 1/2000. To chyba pierwsze pojawienie się marki Top Cow w naszym kraju. Jakiś czas później tytuł pojawił się też jako trzy częściowy dodatek w nieistniejącym już piśmie Play. To wydanie było mniejszego formatu, ale na lepszym papierze niż poprzednik, dzięki temu kolorystycznie prezentowało się to lepiej. I to właśnie był mój pierwszy kontakt z Witchblade, który potem pogłębił emitowany właśnie w TVN serial.
 
O szkodliwości owego numeru najlepiej świadczy to, że kilka lat temu przeszukiwałem szafę, która robi za archiwum starych gazet i magazynów. Znalazłem niestety tylko część pierwszą, dwie pozostałe gdzieś mi zniknęły… Domyślcie się tylko, że w oczach radykalnych rodziców zeszyty te musiały być równoznaczne ze świerszczykami. Ale cóż, mrok+cycki, to dla miłośnika gotyckich klimatów – szczególnie  mnie w tamtym czasie, nastolatka w gimnazjum – połączenie idealne. Seria jest skierowana raczej dla starszego odbiorcy, tak więc nie stroni od lekkiej erotyki. Taki bezpruderyjny styl jest swego rodzaju wizytówką wydawnictwa Top Cow.
 
No i owy biedny komiks, jakoś go odżałuje, choć rysunki w nim były naprawdę świetne, na wysokim poziomie. Sara Pezzini jest niesamowita, seksowna (jak zawsze) i w ogóle mógłbym o niej pisać same pozytywne rzeczy. Dla nastolatka czytającego Kaczora Donalda przejście w dorosłą historię to był szok. A tym razem jej przygody połączono z Larą Croft, znaną ze świata gier archeolog, która ma w komiksie jeszcze większe „atuty” niż Sara (pojawiają się nawet śmieszne uwagi na ten temat).
 
Pierwsza część jest zapoznaniem obu pań. Lara Croft zdobywa jakiś magiczny artefakt. Przez to na mieście pojawia się potwór, robi się zamieszanie, a pani archeolog zostaje zatrzymana przez policjantów. Dzięki temu poznaje oczywiście (co za niespodzianka) Sarę, która pokazuje jej makabryczne zdjęcia ofiar. Kobiety jak to jest do przewidzenia łączą siły i razem naprawiają błędy Lary. Widać tu różnice w działaniu obu bohaterek, ale też ich wspólny cel w powstrzymaniu wroga. Mroczna opowieść zostawia otwarte zakończenie, co jest dodatkowym plusem i dodatkiem do nieskomplikowanej fabuły. 
 
Druga część przygód bohaterek, na świecie została wydana rok później, pod tytułem Witchblade/Tomb Raider, u nas stanowiła dopełnienie startowej historii. Tym razem bohaterki są już dobrymi przyjaciółkami. I tak lady Craftówna zaprasza do Londynu detektyw Pezzini, ale nie tylko po to by poimprezować ze znajomą. Pani archeolog wróciła właśnie z wyprawy, gdzie odkryła starożytne powiązanie Witchblade z boginią Bastet, a także zdobyła jej statuetkę. Cała ta opowieść kończy się dość przewidywalnie, ale jak już wiecie to nie jest wcale wadą. Finezyjne rysunki, dzięki którym podkreślono kobiecość bohaterek, które nie tylko muszą unikać świstających nad głowami kul, ale także czyhają na nie bardziej nadprzyrodzone zagrożenia, które starają się opanować. W konsekwencji sprawiają, że historia staje się niezwykle hipnotyzującym akcyjniakiem.
 
Porównanie: Na górze wydanie TM-Semic, papier jakości toaletowej nie sprawdził się przy stronach pełnych kolorów.  Zdjęcie pewnie nie pokazuje różnicy, ale ta jest znaczna. 
Lara Croft miała niezwykłe szczęście, że trafiła pod skrzydła Top Cow, a te doskonale umiało wykorzystać potencjał postaci, którą wrzuciło śmiało do głównego uniwersum. Bohaterka gier z serii Tomb Raider modelowo pasowała do tego świata, wypełnionego mrokiem i fantastyką, co wręcz pokazowo prezentuje ten komiks. Zeszyt od TM-Semic można spokojnie znaleźć za grosze w antykwariatach lub na aukcjach, choć według mnie to gorsza edycja niż wspomniana wersja z Playa. Jak już wspominałem, charakteryzuje się tandetniejszym papierem, sprawiającym że rysunki są bardziej wyblakłe, a tłumaczenie jest bardziej ugrzecznione. W Polsce fani Top Cow nie mieli zbyt wielu okazji by poznać to wydawnictwo, dlatego jeśli szukamy ciekawego reprezentanta tego świata, to warto zacząć od historii, w której spotykają się dwie ikony – branży gier i komiksu. 
 

Ciekawostki:

  • W Polsce wydano też pierwsze 14 historii regularnej serii Tomb Raider od Top Cow. Ukazały się w 7 zeszytach, wydanych kolejno przez TM-Semic i Fun Media
  • Jak widać na zdjęciu powyżej, w komiksie wpleciono fajne nawiązanie do serialu X-Files.
  • W 2000 roku wydano kolejny crossover z udziałem bohaterek. Kontynuuje on historię medalionu, który zamienia człowieka w demona. Artefakt ten wykradziono z posiadłości panny Croft, a przebrzydły potwór atakuje ludzi w chińskiej dzielnicy NY. Ten jak i wiele innych komiksów ze świata Top Cow, w których pojawiła się Lara (spotykała się m.in. z Jackim Estacado czy Magdaleną), nigdy nie wydano u nas w kraju. 
  • Na naszym podwórku ukazał się także Tomb Raider: Początek – komiksowe wprowadzenie do gry z 2013. Zeszyty dodawane były do przedpremierowych zamówień gry.