Viewtiful Joe

Developer: Team Viewtiful/Clover Studio
Wydawca: Capcom
Polski wydawca: Elektronic Arts Polska (GCN)
Data premiery: październik 2003 (GCN), sierpień 2004 (PS2)
Data wydania w Polsce: listopad 2003
Platformy: GCN, PS2
Dawno, dawno temu, kiedy na świecie królowało PS2, a Adolf był gimbusem, była sobie firma Nintendo. Właściwie korzenie tego przedsiębiorstwa zabawkowego sięgają XIX wieku, ale skupmy się już na XXI-wiecznych dokonaniach tej korporacji. Bezwstydnie żerowała ona na Pokemonach, które wszystkie gimby łykały z intensywnością godną Sashy Grey. Jednak firma ta miała również problemy. O ile jej konsole przenośne potrafiły zarobić na siebie równie dobrze co cyganie biegający po tramwajach, to inaczej sprawa miała się z GameCubem. Ta niebieska kostka pragnęła nowych gier bardziej niż staruszki darmowych napojów gazowanych. I ratunkiem dla niej miała być tzw. Capcom Five. Piątka wyjątkowych gier na wyłączność. Jak to się skończyło, to już inna historia. Ważne, że jednym z tytułów był Viewtiful Joe, tworzony przez zdolnego Hideki Kamiyę.
 
Joe to taki stereotypowy nerd. Chodząc do kina na filmy o superbohaterach możemy spotkać takich pełno. W przeciwieństwie do prawdziwego życia, pokazywane na wszelakich ekranach sylwetki fanów superbohaterów i komiksów zazwyczaj są odrobinę przerysowane. Dlatego Joe jest adorowany przez niezłą pannę, w końcu tacy mają największe powodzenie u kobiet. Dziewoja oczywiście ruszyła posłusznie ze swoim chłopakiem do kina na film o Capitanie Blue, jego ulubionym bohaterze. Chciała bezwstydnie wykorzystać to że byli sami na sali i dobrać się do swojego zaabsorbowanego akcją partnera w dosyć nieobyczajowy sposób. Nie było łatwo, musiała użyć sporo siły, jednak nie doszło do niemoralnych zachowań, bo… pannę porywa potwór z ekranu i wciąga do filmu.

Bohater też zostaje wciągnięty, ale przez powierników dobra. Odbywa on szkolenie u Capitana Blue i dostaje on przyrząd mający dać mu kostium i moce. Nasuwa to skojarzenia z japońską prowizorką, kompletnie nie strawną dla wymagających europejskich nerdów – filmami tokusatsu. Charakteryzują się one tym, że tamtejsi superbohaterowie mają radykalnie zasłonięte ciało, a na głowach noszą hełmy. Poza tym robią głupie pozy by zaimponować swoim przeciwnikom, którzy przeważnie są pokraczni i niezbyt rozgarnięci. Właśnie takim badziewiem się inspirowano tworząc tą grę. A najlepsze jest to, że jest całkiem fajna.

 

 
Nasz główny bohater jest w filmie. I by uwolnić swoją niewyżytą dziewoję z rąk potworów, musi sklepać wiele facjat. Jednak pięści nie wystarczą, trzeba używać także zdolności jakie daje bycie w obrazie. I dzięki temu aktywujemy superpercepcję, tworząc coś na wzór bullet-time. Łomoczemy przeciwników i patrzymy jak pięknie rozsypują się na kawałeczki, które powolutku fruwają na ekranie. Możemy także włączyć przeciwną zdolność – przyśpieszenie. Wtedy Joe dostaje superspeeda, a przeciwnicy nie zdążą nawet mrugnąć zanim się rozlecą. Oczywiście najlepiej jest łączyć oba te zdolności, wtedy to nasz czerwonawy chłopaczek zasuwa niczym Clark Kent, gdzie otoczenie stoi niemal w miejscu, a on wykonuje to co umie najlepiej. A żeby jeszcze podgrzać atmosferę to odpalamy zoom i używamy specjalnych ataków niszczących wszystko dookoła. Joe od nadmiaru prędkości potrafi się zajarać. A jak się porządnie rozpędzi to łomocze ludków aż tworzy swoje miraże. Zdolności postaci to kapitalnie oddany speed-force. 
 
Gra to takie właśnie połączenie nawalanki z platformówką. Te niesamowicie wyglądające moce bohatera nie raz używamy by zmanipulować w jakiś sposób otoczenie. Jednak nawet najlepszy system rozgrywki byłby niczym bez dobrze wyglądającej grafiki. A ta jest świetna! Wygląda na ręcznie rysowaną, dodaje to komiksowego klimatu. Zastosowany cell-shading sprawia, że nawet po latach tytuł wygląda znośnie i otoczenie cieszy wzrok wykonaniem. A przemierzamy przez różne klimaty, czy to miejskie, czy w budynkach, zamkach, podwodnych światach. Nawalankę łączymy ze zręcznością i pomysłowością w rozwiązywaniu problemów. Od czasu do czasu przyjdzie nam też się zmierzyć z bossem (a nawet kilkoma pod rząd – harcore), a nawet pograć w odmianę galagi. 
 
Jak widać gra jest tytułem ponadczasowym, ze szczyptą artystycznego smaku. Dziś pewnie uchodziłaby za indyka. Viewtiful Joe jest trudniejszy niż współczesne tytuły, co może się podobać. Niesamowite jest to, że pomimo japońszczyzny, tytuł mnie nie odrzucił. Zasługa w tym pewnie twórcy, Hideki Kamiyi, który w końcu stworzył również legendarne Okami. A nie mógł on by zaistnieć gdyby nie kryzys egzystencjalny pewnej konsoli. By przywrócić wspomnienie o tej niedocenianej serii, z pewnością przydałby się jakiś remaster. Nie wydaje mi się jednak by podbijanie grafiki do HD/60 było konieczne, gdyż gra jest niczym Jessica Alba. Pomimo upływu lat wciąż wygląda nieźle. 
 
Ocena: 8/10
 

Ciekawostki:

  • Początkowo gra miała nazywać się Red Hot Man, jednak nie chciano wchodzić w konflikt z amerykańską grupą rockową Red Hot Chilli Peppers
  • Wersja na PS2 dostała poziom EASY, którego zabrakło w oryginale na GameCuba. 
  • W Japonii wersja na PS2 nazywała się Viewtiful Joe: A New Hope. Jest to nawiązanie do Star Wars: Epizod IV: A New Hope.
  • W wersji na PlayStation 2 możemy odblokować grywalną postać Dantego z serii Devil May Cry.
  • W poziomie Midnight Thunder Boy, Joe mówi do swoich pięści „Time to go to work, guys!” To znany cytat Dantego z serii Devil May Cry, który na początku gry mówi tak do swoich pistoletów. 
  • V-Watch, zegarek dający moce, jest odbierany przez Dantego jako Bangle of Time. To jeden z przedmiotów w grze Devil May Cry, dzięki któremu można spowalniać czas. Podobny przedmiot spowalniający czas, zwany Bracelet of Time nosi w swojej grze Bayonetta. 
  • Viewtiful Joe jest grywalną postacią w grach: Tatsunoko vs. Capcom: Ultimate All Stars (Wii), oraz Marvel vs. Capcom 3: Fate of Two Worlds (PS3, X360), możemy w nich zobaczyć również jego dziewczynę, Sexi Silvię. 
  • Z dialogów Joego w  Marvel vs. Capcom 3: Fate of Two Worlds, możemy się dowiedzieć, że jego ulubionym bohaterem jest Nova. Zapewne ma to związek z podobnym przebraniem.
  • Silvia pojawia się również w grze Onimusha Soul.
    Sexi Silva w Onimusha Soul
  • Joe jest także jednym z bohaterów gdy mobilnej Combo Crew.
  • Viewtiful Joe pojawia się również w komiksie Worlds Unite, wydanym przez Archie Comics.
  • Kiedy pierwszy raz spotykamy Hulka Davidsona, ten mówi: „Myślisz, że jesteś jakimś Mega Manem lub czymś podobnym?” – Mega Man to jedna z francyz Capcomu.
  • Joe ma na T-shircie napis HMD. Jest to nawiązanie do Nobuyuki Matsushima, programisty dwóch pierwszych gier z serii Mega Man. Używa on pseudonimu H. M. D. 
  • Projektant postaci, Kumiko Suekane, inspirował się takimi bohaterami jak Kanem Rider, czy Ultraman.
  • Animację biegu Joe stworzono na podstawie tego jak Hideki Kamiya chodzi do pracy. Bossowie odwzorowują kierownictwo firmy…
  • Movieland to kraina w której dzieje się akcja gry. Nawiązanie do niej pojawia się w innej produkcji Capcomu – Dead Rising, gdzie bohater uwięziony jest w centrum handlowym z setką zombie. Część filmowa kopleksu nosi właśnie nazwę Movieland.
  • Gracz ukrywający się pod pseudonimem Tminator64, zaliczył grę w 27 minut i 23 sekundy.