X-Men Origins: Wolverine

Główny developer: Raven Software
Pozostali developerzy: Amaze Entertainment (porty na PS2 i Wii), Griptonite Games (porty na konsole przenośne)
Wydawca: Activision Blizzard
Polski wydawca: Licomp Empik Multimedia
Data premiery: maj 2009
Platformy: PS2, PSP, PS3, X360, Wii, NDS, PC
Wymagania sprzętowe: Core 2 Duo 2.6 GHz, 2GB RAM, Grafika 256 MB, 8 GB HDD, Windows XP SP2, Vista SP1

Powiedzmy sobie szczerze, patrząc na tytuł tej gry budzi się w nas odraza. Spowodowane jest to oczywiście piorunująco zgniłym obrazem, który zszargał wizerunek Logana oraz w ogóle całej marki X-Men na wielkim ekranie. Ten film nas obrażał. Przez tą prowizorkę o mały włos przestałoby istnieć uniwersum mutantów. Gdyby tak się stało, to nie poznalibyśmy pierwszej klasy, a ja nie zakochałbym się bezkreśnie w zjawiskowej Rili Fukushimie. Świat stałby się gorszym miejscem, w którym Ryan Relnolds umarłby w niesławie i potępieniu.
 
 
Na szczęście są na tym świecie porządni ludzie. Kruki to takie piękne ptaki, a za symbol wziął je sobie także developer z Wisconsin. Panowie z Raven w środowisku nerdowsko-geekowskim mają wielkie uznanie za serie X-Men LegendsUltimate Alliance. Zanim stali się pachołkami od Call of Duty, to dołożyli do swojego portfolio jeszcze jedną perełkę. Produkt tak dobry, że aż niesamowicie wygląda zestawianie go z beznadziejnym filmowym odpowiednikiem.
Pierwsze wrażenie przyniosło skojarzenia z Larą Croft i Nathanem Drakiem. Dżungla nasuwa na myśl klimaty z poszukiwaczami skarbów. Jednak Logan nie szuka żadnych artefaktów, a kroi wszystko i wszystkich. Ci którzy wejdą mu w drogę są niczym psy w Chinatown. Wolverine to nie misiaczek jak w filmie, gra przedstawia go jako nabuzowanego niedźwiedzia. Brutalność i bezwzględność z jaką ćwiartujemy wrogów, sprawia że spokojnie można go przyrównać do Kratosa. Jednak Bóg Wojny nie odnosi takich obrażeń! Rzeźnik by się oblizał widząc jak Rosomak potrafi stracić potężne płaty mięśni, tak że widać nawet kości. Jednak co tam tkanki. Przecież i tak się wszystko zrośnie.
 
Przygody Jamesa Howletta są dosyć rozbudowane. To co widzieliśmy w filmie, można nazwać streszczeniem wydarzeń. Gra podejmuje temat i rozwija go na swój własny sposób. Z jednej strony to dobrze, mamy twarz Hugh Jackmana i klimat niczym z wytwórni Fox, znacząco poprawiony oczywiście. Z drugiej strony, to co się tu dzieje nie ma nic wspólnego z kanonem. Gra nie mieści się w filmowym uniwersum, jest raczej jego luźną adaptacją. Nikt nie musi powtarzać ruchu J.J. Abramsa, tu od razu widać, że to nie ten sam świat. To nie pierwszy taki przypadek jeśli chodzi o growe adaptacje filmów o X-Menach. W poprzedniej grze z Rosomakiem, czyli X-Men 2: The Wolverine’s Revenge było dokładnie to samo. Jednak tu zamiast przejmować się nieścisłościami w świecie mutantów, jesteśmy zbyt zajęci intensywną akcją.
 
Dżungla to pierwsza odwiedzana miejscówka. Szybko okazuje się, że to tylko wspomnienia. Dlatego tropikalne klimaty będą przewijać się do końca rozgrywki. Dużo czasu spędzamy też w Weapon X, gdzie wiadomo co miało miejsce. I choć rozgrywka jest tu dosyć intensywna, to wykonanie wnętrz jest zrobione na odpierdal. Pewnie śpieszono się z datą premiery. Lepiej zaczyna się gdy wyjdziemy w plener. Mroźna Kanada ma niesamowity klimat. Dalej pojawia się siedziba firmy Traska  i cierpi na podobne problemy co poprzednie laboratoria. Jednak sądzę że tam zastosowano więcej umilaczy, w postaci zagadek, smaczków z uniwersum i przede wszystkim niesamowitej walki pod koniec, dlatego mniejszą wagę przywiązujemy do architektury.
 
Walczymy z szeroką gamą przeciwników. Główne mięso stanowią różnego rodzaju żołnierze, czy tubylcy. Możemy ich ćwiartować kombosami, atakami specjalnymi, a nawet wykorzystać elementy otoczenia jak kolce, skrzynki elektryczne, rury z gazem. Jednak mnie najbardziej ujęła… betoniarka. Z upływem fabuły pojawiają się mocniejsi przeciwnicy. Mamy też różnych bossów. Z początku są nimi potwory bagienne i WENDIGO. Walczy się z nimi podobnie i po opanowaniu strategii całkiem łatwo i szybko. Dlatego w drugiej części gry zróżnicowano finalnych przeciwników. Produkty Traska dają trochę wyzwania i dużo emocji. Jednak by nie było nudno, to dostajemy też innych mutantów. Walkę z Blobem czy Gambitem zapamiętacie na długo!
 
Autorzy wyraźnie stopniowali nam dostępny atrakcje, bo im dalej tym lepiej. Właśnie końcówka gry wygląda bardzo dobrze. Kasyno w Nowym Orleanie naprawdę imponuje wykonaniem, a walki jakie w nim toczymy przeciągają się aż do wielkiego finału, gdzie w spektakularny sposób niszczy się otoczenie. Tak dopracowany etap jest dobrym podsumowaniem przygody, która oczywiście na tym się nie kończy, bo trzeba pokonać złego brata i jakiś tam basen…
Geneza to produkt wybitny. Pokazuje nam wszystko to czego nie zobaczyliśmy w filmie i daje dużo więcej. Akcja przeskakuje z miejsca na miejsce, więc nie zdążymy się znudzić daną miejscówką. Pomiędzy walkami zdarzają się różnego typu zagadki, czy inne nietypowe zmiany rozgrywki. Nasz bohater cały czas się rozwija. Podnosi swoje umiejętności na kilka sposobów, jednak nie są to skomplikowane rzeczy jak w RPGach. Jedynie zdobywane doświadczenie dostajemy za żetony, które wydajemy na rozwój ataków. Możemy znaleźć też mutageny polepszające jakieś umiejętności. Dzięki temu sieczka staje się jeszcze fajniejsza.
 
Gra jest niewątpliwie produktem obowiązkowym dla wszystkich fanów drużyny X-Men, Marvela i w ogóle każdego miłośnika komiksów. Osobiście przeszedłem ją “do obrzygu”, gdyż nabijałem platynę. Robienie mielonki za pomocą adamantowych szponów wciąga niesamowicie. Tytuł must-have dla każdego z nas.
 
Ocena: 8/10
 

Ciekawostki:

  • Za scenariusz odpowiada Marc Guggenheim. Pan kojarzony z partaczeniem produkcji na licencji DC, takich jak film Green Lantern, czy serial Arrow. Chociaż gra mu wyszła.
  • Firmy Activision (wydawca gry) i Fox (wydawca filmu) nie chciały się zgodzić na brutalny wizerunek Logana. Marvel pomógł twórcom przeforsować ich wizję, gdyż chcieli wykrzesać komiksową esencję postaci.
  • Już w czasie produkcji planowano, że powstaną kontynuacje gry. Niestety nie powstały… A chętnie bym zobaczył sequel np. w Japonii.
  • Aktorami z filmu, którzy powtórzyli swoje role są Hugh Jackman i Liev Schreiber (Sabretooth).
  • Ryan Reynolds miał powrócić do roli Deadpoola, lecz słabe przyjęcie postaci w filmie, sprawiło że ten odmówił udziału w produkcji. Zastąpił go Steve Blums.
  • Jednemu mutantowi z programu Weapon X potrafiącemu się teleportować, Johnowi Wraithowi, głosu użyczył znany producent muzyczny William Adams, zwany jako Will.i.am. Jest on trzecim aktorem, który powtórzył swoją rolę z filmu.
  • John Wraith, mówi swojej ciężarnej kochance, Raven, by uważała na jego syna. Dodaje też, że  powinna nazwać go Kurt. Czy gra jest na tyle kanoniczna, by uznać ojcostwo Nightcrowlera? W komiksach jego ojcem był Azazel, lecz w kinowym uniwersum ta kwestia wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.
  • Wersje na PS2 i Wii są uboższe graficznie.
  • John Wraith, Gambit i Blob – te trzy postaci nie pojawiły się w wersjach gry na PSP i DSa. Dlatego tych nie polecam.
  • Wersje gry na PS3, X360 i PC miały dopisek Uncaged Edition. Dzięki wyższej kategorii wiekowej, są one bardziej nasycone przemocą niż tytuły na pozostałe platformy. I właśnie tą wersje polecam.
  • Na gali Video Game Avards w 2009 roku, Uncaged Edition wygrała aż w dwóch kategoriach: Najlepsza rola męska: Hugh Jackman jako Wolverine oraz w kategorii Najlepsza obsada.
  • Developer zamieścił easter egga nawiązującego do serialu Lost. Ukryty jest w pierwszej części gry.
  • Również znajdziemy easter eggi nawiązujące do popularnych gier: miecz króla Licha z World of Warcraft (w rozdziale drugim, w jaskini), czy ciastko z gry Portal (w rozdziale trzecim, za ścianą przy teleporterze). Wszystkie te nawiązania są nagradzane trofeami/osiągnięciami.