Injustice: Gods Among Us vol. 2

Scenariusz: Tom Taylor

Rysunki: Mike S. Miller, Bruno Redondo, Tom Derenick i inni.
Okładka: art z gry
Data wydania: 06. 2014
Zawiera: Injustice #7-12 (cyfrowe rozdziały #19-36) oraz Annual #1 
Liczba stron: 224

Ignoranci są najgorsi. Kiedyś znajomi śmiali się ze mnie, że oglądam Young Justice, taką bajkę dla dzieci. Większość z nich później zrozumiała swój błąd. Jednak to nic w porównaniu z tym co może zarzucić nam osoba zupełnie nie znająca się na temacie gier. A tak jest z omawianą dziś serią. Injustice w oczach przeciętnego nooba odbierane jest jako „podróbka Mortal Kombat”. Z tą kultową serią bijatyk, tytuł ma wspólnych ojców. Jednak casualowy widz zobaczy tylko naparzające się postacie. Ma w nosie cały konflikt. Nie interesują go uczucia bohaterów, nie wie co oni przezywają, jacy są rozdarci gdy muszą przekraczać kolejne granice. Nie obchodzą go poglądy i różne spojrzenia na palące kwestie. Widzi tylko bijące się postacie. I to nawet takie gorszej jakości, bo “nie robią fatality”. Toż to ciemnota godna stadionowych patriotów. Na szczęście fani komiksów nie są tacy ograniczeni. Wiedzą, że Injustice to seria ukazująca konflikt postaci w niezwykły sposób. Przemyślany, zabawny i pouczający. 
Druga część Roku Pierwszego (choć na okładce nie pojawiła się jeszcze oficjalnie ta nazwa) nie zwalnia tempa. Już z miejsca jesteśmy bombardowani skutkami jakie spowodowało wydarzenie, które właściwie rozpoczęło całą tą wojnę superbohaterów. Metropolis zamiast być Miastem Jutra, jest teraz jednym wielkim cmentarzyskiem. Powinno być miejscem, które może się podobać co najwyżej fanom Fallouta, a jednak fascynuje nas skala zniszczeń. Wydarzenie stało się symbolem, niczym 9.11. Tam gdzie kiedyś były biurowce i Daily Planet, obecnie zostały tylko ruiny podgrzewane świeżym, popromiennym powietrzem. Dziwnym się staje, gdy z takiego miejsca dobiega sygnał ratunkowy. Czy ktoś przeżył wybuch, czy to może pułapka, by dobrać się do Supermana, chcącego od razu lecieć na ratunek? Jednego możecie być pewni, to co odkryje Liga, zmieni dalsze losy konfliktu. 

Konfliktu, który powstał PRZEZ BATMANA. To niesamowite, że nasz idol okazał się takim tumanem. Jeśli pierwszy tom Roku Pierwszego jeszcze Was nie przekonał, że Nietoperz obrał złą ścieżkę, to jego czynów w drugiej części nie będziecie potrafili usprawiedliwić. A dzieje się sporo. Superman jest największym bohaterem jakiego zaznała ludzkość i co do tego nie ma wątpliwości. Uchronił naszą planetę przez niejednym atakiem ze strony obcych najeźdźców. Gdy więc po raz kolejny otwierają się boom tuby, a glob zostaje zalany armią parademonów, Człowiek ze Stali wie co musi zrobić by powstrzymać inwazję. Pamiętacie ten moment w filmie Avengers, gdy Chitauri swoją przewagą liczebną przygnietli bohaterów? Czy którykolwiek z Mścicieli martwił się o losy biednego kosmicznego najeźdźcy? Tak, Mroczny Rycerz ma gdzieś, że giną ludzie i bohaterowie sobie nie radzą, on cały czas ubolewa nad Supermanem i sposobem w jaki powstrzymał inwazję. 

Innym wątkiem w komiksie, gdzie Batman kompromituje się jeszcze bardziej, jest porwanie mojej ulubionej członkini Justice League. Ze swoją co raz bardziej kurczącą się bandą herosów, przechwycił ważną członkinię grupy i uknuł tak perfidną intrygę, że aż nie chce się wierzyć, że ktoś walczący ze zbrodnią mógłby dopuścić się takich podłości. Na szczęście Damian Wayne, który stanął po dobrej stronie barykady, uświadomił superbohaterom że jego ojciec się nie cacka – ma haki na nich wszystkich. Sposób w jaki Superman postanowił zakończyć te niegodziwe działania zapamiętam na długo. Co ciekawe kiedyś pojawiało się wiele memów na ten temat i to one mogły być inspiracją dla tego rozwiązania. 

Kolejną ciekawą historią w woluminie, okazuje się być dołączony do niego annual. Ten dodatek jest wrzucony w środek historii, a nie na końcu (chodzi o chronologię wydarzeń), tak więc nawet nie zdajemy sobie sprawy, że jest to nadprogramowa zawartość. Wystarczy, że powiem iż głównym bohaterem tego wątku jest Lobo i już uśmiech pojawia się na pysku. Ważniak po przybyciu na Ziemię zostaje zmuszony do współpracy z Supermanem, by wytropić Harley Quinn. I oczywiście robi to bezbłędnie. Problem w tym, że dwie tak pokręcone postacie oddziaływują na siebie wzajemnie w niezwykle pokręcony sposób. A gdy dodamy do tego Green Arrowa i jego dziewczynę, to otrzymujemy niezwykle poważny wątek, dający odetchnąć między walkami bohaterów. Kontynuowana zostaje tu też kwestia jaskini, którą rozpoczęto w jednej z pierwszych historii. A ostatecznie końcowe rozwiązanie zaskoczy Was w niezwykle pozytywny sposób. Scenarzysta świetnie połączył różne, skrajne i nie wchodzące do tej pory w crossy odmęty uniwersum DC. Sama postać wesołej dziewczyny Jokera została niesamowicie wybielona. Tom Taylor zobaczył w postaci potencjał już dawno temu. Teraz, po wielu latach i premierze Suicide Squad na dużym ekranie, panna ta przeżywa rozkwit popularności. A co ciekawe, w komiksowym nurcie DC Rebirth spotka się ona z… Lobo. 

Zakończenie historii jest mocne. Jak zwykle mamy ofiary superbohaterskiej walki. Każde odejście bohatera boli, szczególnie jeśli jest on ulubieńcem czytelników. Końcówka może szokować kolejne parę razy. Scenarzysta ładnie nakreślił nam motywy działania Supermana, a teraz dodatkowo nieco nachalnie chce odlepić mu łatkę największego dobra i cnoty. Czyni to także w zakończeniu, gdzie Superman zachowuje się jak jeden z największych wrogów Batmana. Człowiek ze Stali dobrze wie co robi, chce przerwać bezsensowny opór swojego przyjaciela, który z każdym wymierzonym atakiem przynosi ofiary wśród bohaterów. A Batman namieszał. Mocno. Przez co zmusił Supermana, do podjęcia co raz bardziej radykalnych działań. Z terrorystami nie ma się co cackać, a taką właśnie rolę przyjął na siebie Bruce Wayne. 

Czytając Injustice: Gods Among Us, czułem się tak jak podczas maratonów w Young Justice (DC zdecydowanie nadużywa słowa „justice”). Twisty fabularne robiły na mnie piorunujące wrażenie. Konsekwencje wydarzeń wprawiały mnie w podziw. Poziom konfliktowości nastrajał mnie do poważnego rozważania nad problemami. Mogę powiedzieć śmiało, że to pierwsza liga, bijąca na głowę N52 i inne bezsensowne nurty. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zabrać się za Rok Drugi, a Was zachęcić byście wyznaczyli sobie nowe priorytety. Warto poznać ten rok i zobaczyć jak narodził się największy konflikt w superbohaterskiej rzeczywistości. 

Ocena: 10/10