The Last of Us: American Dreams

Scenariusz: Neil Druckmann, Faith Erin Hicks

Rysunki: Faith Erin Hicks
Okładka: Julian Torino Tadesco
Wydawnictwo: Dark Horse
Zawiera: #1-4
Data premiery: 04. 2013 (#1), 10. 2013 (zbiorcze)
Ilość stron: 112
Po ograniu The Last of Us moje życie nie było już takie samo. Na drugi dzień spotkała mnie okropna trauma. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Wrażenie jakie wywarło na mnie dzieło Naughty Dogs było tak silne, że czułem się pozamiatany przez kilka następnych tygodni. Musiałem przyjąć sporą ilość szampana żeby dojść do siebie. I nie tylko ja tak miałem. Ponad 200 nagród Gry Roku mówi samo za siebie. Był taki czas kiedy GTA VTomb Raider musiały się schować. Twórcy zaczęli rozpaczać, bo od tej pory każda gra jaka ukazuje się na rynku, musiała być świadoma wielkość z jaką przychodzi się jej zmierzyć. 
Ten komiks jest tylko dodatkiem do tak niesamowitego arcydzieła wirtualnej rozgrywki. A jednocześnie kupując go okazujecie szacunek niezwykłej grze, którą chcecie celebrować. Gdy zakładam koszulkę z motywem The Last of Us, czuję że twórcy gry w pełni sobie zapracowali na to  w jaki sposób ubierają się growe nerdy i z dumą eksponuję tą markę. Również jestem dumny, że na ścianie mam plakat, a na półce komiks będący częścią franczyzy. Powiedzmy sobie szczerze, Dark Horse miało wielkie szczęście, że to w ich łapy wpadła taka intratna licencja. Nawet gdyby stworzyli chłam, to i tak by to się sprzedało. Czy więc podeszli z szacunkiem do naszej ukochanej marki?

Dodatek zatytułowany Left Behind, równie mocno potrafił przeorać wrażliwość gracza. To w nim poznajemy losy Ellie przed wydarzeniami w grze. Główna bohaterka przeżywa tam ostatnią przygodę ze swoją najlepszą przyjaciółką, Riley. Wszystko sprowadzało się do obserwowania relacji dziewczyn i przeżywania zarazem ich radości jak i trudnych chwil. Nasze mózgi były wyciskane jak cytryna. I to samo powinno się dziać czytając komiks, którego akcja dzieje się przed wydarzeniami przedstawionymi w dodatku. Tu właśnie pojawia się problem. To co świetnie działa na ekranie telewizora, na kartkach zeszytu nie musi się działać w ten sam sposób.

Gdzie tkwi problem? Według mnie rysowniczka niepotrzebnie eksperymentowała, albo to niepotrzebnie z nią tak eksperymentowano, wiedząc jaki ma styl. Oprawa graficzna jest nietypowa. Przypomina książeczkę dla dzieci. Postacie wyglądają jak szmaciane laleczki, z wielkimi gałami, mającymi zapewne sugerować dzieciństwo. Problem w tym, że w klimacie gry tego dzieciństwa nigdy nie było. Ellie jest w takim wieku, gdzie niedługo powinna dostać do łapy pistolet i walczyć o przetrwanie, a wszelkie kwestie dojrzewania, którego nie miała zawsze były tłumione i wydobywane przy właściwych okazjach. Wiadomo jak gra wyglądała na PS3, genialnie. Nie mówiąc już o „Prosiakach”, na których wygląda fenomenalnie. Być może rysowniczka obawiając się porównań, wybrała bezpieczną drogę, nie ryzykując narzekań zawiedzionych fanów. 
Z czasem jednak dostrzega się plusy nietypowej oprawy. Na pewno prezentuje się ona lepiej niż minimalistyczny styl niejednego artysty, np. Mignoli (hejterzy na grupie komiksowej znowu będą zrzędzić). Muszę przyznać też, że cukierkowe pyski świetnie wyrażają emocje. Szczególnie ważne jest to w początkach znajomości Ellie z Riley. Poszczególne kadry starają się zbudować klimat. Po części im to się udaje, jednak rozpieszczony grą dostrzegam prymitywność medium jakim jest komiks… Brak odpowiedniej warstwy muzycznej, czy interakcji z postacią nieco spłycają doznania. Zwłaszcza kiedy przewijającym symbolem staje się Walkman. Jednak o historię zadbał sam Neil Druckmann, więc możemy być pewni, że nie jest zrobiona na odwal, a zintegrowana z przyszłymi wydarzeniami. I tak już jest na starcie, gdy Ellie przyjeźdza do szkoły wojskowej. Boleśnie mierzy się z rzeczywistością. W końcu żyje w trudnych czasach i trudnych warunkach. 
Później robi się ciekawie. Bohaterki wymykają się do znanego nam dobrze centrum handlowego. I to ta pierwsza wizyta sprawia, że inaczej odbieramy tą późniejszą. Spotykamy tu jeszcze za życia pewnego starszego kolesia, którego list czytaliśmy w grze i spowodował on dyskomfort u Elie… Nie mówiąc już o kultowym salonie gier, który wywołuje u Ellie niemałą podnietę. Wszystko ładnie odwzorowano by nie wykluczało się z grą, nawet automaty są ustawione w tym samym miejscu. Ta krótka wizyta daje nam jakąś namiastkę odczuć znanych z dodatku.
Cała historia to właściwie budowanie więzi między bohaterkami. Bohaterkami które są tu równorzędne. Dlatego też istotne są marzenia Riley, która za wszelką cenę próbuje dołączyć do Świetlików. W zeszycie spotykamy nawet przywódczynię tej grupy, która… nie zwraca uwagi na starszą koleżankę, a sympatią darzy młodszą Ellie. Oczywiście nie przypadkowo. I właśnie zakończenie komiksu pozostaje przez to takie jakieś nijakie. Zabrakło mi tu jakiegoś szokującego elementu, który wywróciłby punkt postrzegania czytelnika. Po prostu się skończyło. Wiemy gdzie szukać ciągu dalszego, ale to nie usprawiedliwia braku pomysłu na podsumowanie tej historii.
Zestawiając niezwykle wysokie oczekiwania fanów rozpieszczonych przez Naughty Dog produktami o wysokiej jakość,  dostaliśmy ostatecznie towar, z którego wyszedł z tego całkiem udany twór. A ten przez poruszanie się w bezpiecznej sferze komfortu ustrzegł się prowizorki, ale nie zaoferował nam niczego nadzwyczajnego. Czytając komiks byłem rozdarty, bo z jednej strony dostałem solidną historię, ale z drugiej niekoniecznie w formie jakiej oczekiwałem. Może z miłości do tytułu, ale daję mu dobrą ocenę. Prawdziwy fan jednak i tak na nią nie spojrzy, bo wie że Amerykańskie Marzenia to coś co musi się znaleźć na jego półce. 
Ocena: 8/10

Ciekawostki:

  • Komiks ten dodawano także do wersji gry  Ellie Edition jak i również Joel Edition.
  • W grze Uncharted 4 możemy znaleźć plakat przedstawiający komiks (logo Dark Horse to właśnie sugeruje) zatytułowany The Last of Us: American Daughers. Znajduje się na nim dziewczyna w ciąży. 
  • Początkowo Neil Drukmann nie był zachwycony perspektywą powstania komiksu, lecz zgodził się zostać jego scenarzystą, gdy zobaczył jak Dark Horse zależy by stworzyć coś nieodbiegającego od świata gry.
  • Ostatecznie Neil Druckmann ucieszył się że może pracować przy komiksie, dzięki niemu miał możliwość opowiedzieć wczesną historię Ellie. Ta część pierwotnie miała być zawarta w grze, jednak wycięto te fragmenty. 
  • Po przeczytaniu komiksu Friends with Boys, Neil Druckman zaprosił do współpracy  jego twórczynię, rysowniczkę webkomiksów, Faith Erin Hicks. Czuł, że Hicks nie będzie miała problemu z poczuciem klimatu gry.
  • Faith zaprojektowała w całości postać Riley, zarówno wygląd jak i jej charakter. Natomiast projektując postać Angel Knives inspirowała się postaciami z serii Mortal Kombat.
  • Rysowniczka ta unikała też kopiowania z artów do gry (do których miała wgląd), skupiając się na swoim „kreskówkowym” stylu, czując że jest bardziej odpowiedni dla przedstawienia historii młodej Ellie.