Spojrzenie na fascynujące, transmedialne uniwersum Injustice

To niezwykle absorbujące uniwersum wymaga z mojej strony większego poświęcenia niż tylko ciekawostki wypisane pod recenzjami komiksów.  Opowieść zaczyna się w sposób jakiego by nie powstydził się Alfred Hitchcock – od odpalenia bomby. Bombę możemy rozumieć tu także w metaforycznym ujęciu. Injustice to zjawisko powodujące wśród fanów komiksów większą euforię, niż łapanie Pokemonów. I do popkultury wbiło się z siłą kilku megaton nuklearnego wybuchu, rozwalając dotychczasowy sposób pojmowania korelacji między grami, a komiksami. Z początku jako świetnie przyjęta bijatyka, która jednak zyskała drugie życie poprzez niesamowitą serię graficznych opowieści. Spróbujmy ogarnąć temat na spokojnie. 

 
W grafice jaką widzicie po wejściu na bloga początkowo miał pojawić się Superman z Injustice. Jednak nie mogłem znaleźć właściwego, reprezentacyjnego ujęcia, dlatego zastąpiła go Lilith z Caltrapem. Bez wątpienia bardziej przyciąga wzrok niż Człowiek ze Stali… A nie każdy z Was wie, że błękitno-szkarłatny harcerzyk i reszta jego ekipy z Ligi Sprawiedliwości pojawili się już wcześniej w podobnym tytule.  Mortal Kombat vs. DC Universe można było potraktować jako pierwszą próbę wrzucenia znanych superbohaterów do bijatyki. Niestety, pogodzenie tych dwóch światów było nie do końca udane. Mimo dobrej sprzedaży, doprowadziło do upadku firmę Midway. Gdy Warner Bros. sypnął pieniędzmi na wykup bankruta, to nie popełnił już błędów poprzednika. Nowo utworzony zespół Nether Realm, którym zarządzał Boon, twórca serii MK, dostał odpowiednie zasoby co poskutkowało przywróceniem do życia legendarnej serii bijatyk sygnowanych twarzami Scorpiona i Subzero. Jednak w cieniu powstał też drugi produkt, który swoją popularnością szybko zaczął przebijać swojego  partnera.

 

Grę zapowiedziano już w 2012 roku i od razu wzbudziła zainteresowanie. Jej twórcy przecież wykazali się rewelacyjnym wskrzeszeniem znanej marki w postaci dziewiątej części Mortal Kombat, czym zyskali zaufanie graczy. A tu pokazali nam znane z komiksów postacie, w świetnej oprawie. Fani czekali, jednak pojawił się u nich także sceptycyzm. Green Arrow walczący na równi z Supermanem? Jakoś to trzeba było wytłumaczyć, dlatego w grze dostajemy pigułki dające supersiłę. Także rewelacyjny scenarzysta komiksów, Tom Taylor przyjął to wiarygodne rozwiązanie i zrobił do niego niezłą genezę. Pigułka dająca supermoce, ale tylko na godzinę. Jej powstanie i zamieszanie jakie spowodowała, dały nam wiele świetnych momentów już od drugiej połowy roku pierwszego.
 
Rok Pierwszy? Przecież nie ma nic takiego na okładce zeszytu. Nie ma, bo gdy powstawała seria komiksów, to nie wiedziano, że osiągnie niesamowitą popularność. Okładki tych wydań są po prostu artami z gry, żeby nie było żadnych wątpliwości. Pierwsze sześć numerów było nawet dołączane jako dodatek do zestawów kolekcjonerskich gry. Dopiero jakiś czas później powstał cały podział na lata. A że akcja rozpoczęła się 5 lat przed wydarzeniami w grze, to właśnie na taki okres podzielono komiksową historię. Może się to mylić z popularnymi komiksami, jak Batman Year One, lecz nie ma tu z nim żadnych powiązań. Każdy rok napisano tak by miał swój motyw przewodni:
 
Rok Pierwszy: Wprowadzenie do konfliktu.
Rok Drugi: Korpus Zielonych Latarni zainteresował się wydarzeniami na Ziemi. Nie spodobało im się to co robi Superman. I to… był ich błąd. Fani Latarników i Sinestro będą oszołomieni z zachwytu nad tym rocznikiem.
Rok trzeci: Jak można pokonać Supermana? Jeśli nie kryptonit, to magia. I to właśnie w tą stronę idzie historia, która angażuje do walki Constantine’a i innych mistycznych przedstawicieli uniwersum. Problem w tym, że po Stronie Człowieka ze Stali staje nieoczekiwany sojusznik.
Rok Czwarty: Złoczyńcy i ich uwięzienie. 
Rok Piąty: Ostatnie miesiące to przede wszystkim prostowanie wydarzeń, tak by połączyły się zgodnie z tym co widzieliśmy w grze. 
 
Każdy Rok wydano początkowo w dwóch tomach. Dlatego kupujemy np. Rok Trzeci tom 2 – powoduje to trochę chaosu. Rok pierwszy doczekał się także całościowego wydania zbiorczego i przede wszystkim dopisku Year One. Niedawno takiego wydania doczekał się także Rok Drugi, więc możemy się spodziewać, że pozostałe lata również kiedyś dostaną swoje jednotomowe wydania zbiorcze. Niestety, są one w miękkiej oprawie, co może niektórym przeszkadzać. Dodatkowo później pojawiły się tzw. Annuale. To takie dodatkowe historie uzupełniające dane roczniki, dołączane są również do wydań zbiorczych.
 
Mówimy tu o różnych tomach, lecz zaskoczeniem może się okazać, że początkowo seria ukazywała się tylko i wyłącznie w formie cyfrowej. W serwisie Comixology co tydzień ukazywał się jeden Chapter. To 1/3 tradycyjnego komiksu. Takie dosyć szybkie tempo powodowało, że do pracy zaciągnięto wielu artystów, stąd podczas lektury możemy zauważyć zmieniający się styl rysunków. Zabójcza prędkość w jakiej tworzono chaptery, powodowała że konieczne stało się tworzenie… poprawek. Tak, zjawisko ze świata gier przeniknęło do komiksów. Ściągaliśmy patche poprawiające grafikę!
 
Historię w grze wymyśliło studio Nether Realm. Choć pomagali w tym twórcy komiksów jak choćby Pallmiotti, to samo wydawnictwo nie miało z nią nic wspólnego. I podobnie było z komiksami – za ich dystrybucję nie odpowiadało DC Comics, a osobny zespół DC Digital. To właśnie cyfrowy produkt spowodował taką euforię, że szybko trafił również na papier. Widać, że w serii nie pokładano wielkiej nadziei, a to co znamy jako Rok Pierwszy początkowo miało wystarczyć jako wprowadzenie do gry. Jak się okazało, nie wystarczyło. 
 
– Bijatyki raczej nie słyną z przekazywanych w nich opowieści – powiedział Taylor podczas rozmowy z IGN. – Jednakże jest mi miło zakomunikować, że scenarzyści stworzyli niewiarygodną historię. Szczerze mówiąc, gdy otrzymałem scenariusz, przewróciłem oczami, zacisnąłem zęby i przygotowałem się na przeczytanie czegoś, co – jak przypuszczałem – będzie typową historią nakreśloną dla bijatyki, z kiepskimi dialogami i dziwacznym powodem, by porachować kości przeciwnikowi.
 
– A potem zacząłem czytać – i przeczytałem całość od razu – po czym się uśmiechnąłem. To jest najambitniejszy scenariusz dla bijatyki, z jakim miałem okazję się zapoznać. Ludziom z NetherRealm udało się dokonać tej sztuki.¹
 
Tom Taylor, tyle razy już go wychwalałem. To geniusz, lecz także bardzo zapracowany człowiek. Dlatego musiał zrezygnować. Opiekował się serią aż do Roku Trzeciego, w którym to przekazał pałeczkę Brianowi Buccellato. Nowy scenarzysta został szczegółowo poinstruowany w jakim kierunku ma dalej zmierzać historia i doprowadził ją do końca, czyli Roku Piątego, gdzie fabuła połączyła się z grą. Co było później? Injustice, już jako oficjalna część wieloświata DC, doczekało się także debiutu w głównej linii wydawniczej. Uniwersum to zostaje zniszczone w wydarzeniu Convergence… Zniszczone? Jednak w tym roku ma się pojawić druga część bijatyki, co rodzi domysły w jaki sposób zostanie podjęta linia fabularna. Obstawiam akcję na Ziemi-2. Poza tym pojawi się również komiksowy prequel. Ma on być łącznikiem między obiema częściami gry. A za jego stery powróci Tom Taylor!
 
Injustice dosyć mocno odcisnęło piętno na całym przemyśle superbohaterskim. Jestem pewien, że sukces serii dał do myślenia Kevinowi Feigowi i dlatego do MCU została wdrożona historia Civil War, wyraźnie mająca dodać trochę pikanterii w schematycznych filmach. W tym samym czasie co Wojna Bohaterów, ukazał się również Batman v Superman. Sam fakt, że obraz nie jest sequelem Man of Steel i jest w nim Batman, daje już do myślenia. Sądzę, że sukces komiksu pomógł w podjęciu decyzji co do kierunku w jakim tworzyć obraz, a nawet całe uniwersum. I dlatego w sekwencjach „wizji” Bruce’a widać niesamowitą ilość odniesień do Injustice: począwszy od walki dwóch bohaterów, wątek utraty Lois, Superman posiadający własną armię… Także Jimmy kończy w podobny sposób.
Uderzające podobieństwo scen. Superman idzie do uwięzionego Batmana…

 

 
Uwięziony Batman. Co można mu zrobić? Może wyrwać serce jak Jokerowi?

Batman v Superman: Dawn of Justice co chwilę ktoś wspomina o „Bogach wśród ludzi”, czy „Obcych wśród nas”. W obrazie możemy się doszukać naleciałości z innych gier, czy to z serii Arkham, czy nawet DC Universe Online. Jednak całość wyraźnie opiera się na podwalinach dostarczonych przez Injustice. Czy w przyszłości zobaczymy więcej z tego konfliktu? Wojny między bohaterami to niezwykle ciekawy kierunek, zwłaszcza jeśli są dobrze umotywowane różnicami zdań. 

 

Gra doczekała się niesamowitej liczby skinów, które miały za zadanie uhonorować różne adaptacje komiksów. Zielona Strzała może wyglądać jak Arrow z serialu z Amellem. Superman może się przemienić w wersje z filmu Man of Steel. Batman przywdzieje strój z gier z Arkham w tytule. Biorąc pod uwagę ilość dodatków, szczególnie bonusowe postacie, takie jak Zatanna, Marsjanin, czy Lobo, które to dały się zapamiętać z komiksu, a w grze nie miały okazji zabłysnąć, dla pragnącego wejść do tego świata, naturalnym wyborem staje się Edycja Ultimate, zawierająca te wszystkie rozszerzenia.

 

 
Również niesamowite w serii jest to, że gra osiągnęła niebywałą popularność na… komórkach. Jest to oczywiście inna wersja, dostosowana do urządzeń mobilnych. Gra jest cały czas rozwijana. Pojawiają się w niej nowe wyzwania i eventy. Po trzech latach od premiery, jej popularność nie malała, co zaowocowało współpracą między gigantami. Samsung do spółki z Warner Bros., w czerwcu 2016 roku wypuścił specjalny model telefonu Galaxy S7 Edge, nazwany Injustice Edition. Był on oczywiście dostępny tylko w niektórych krajach. Wyróżniał się on nie tylko zainstalowanym tematem nawiązującym do gry, ale również obudową z logiem Batmana. W zestawie z telefonem znajdowaliśmy również gogle Gear VR. 
Na zakończenie dodam coś jeśli chodzi o komiksy. Niedawno powstało również Injustice: Ground Zero. Seria ta opowiada o wydarzeniach z gry. Jednak widziane są one oczami Harley Quinn, co dla miłośników tej postaci jest niemałą gratką. Panna ta nie raz kradła nasze serca podczas lektury komiksów. Tak samo Injustice skradło nasze serca swym elseworldowskim spojrzeniem na konflikt bohaterów. Konflikt, który wciąż trwa i karmi nas niesamowitą dawką emocji. 
 
Inspiracją do powstania tekstu była prelekcja Weroniki Kordeusz i Uncle Mroowy, która odbyła się podczas poznańskiego Dnia Darmowego Komiksu w 2016 roku. Dzięki Wam za to.