Injustice: Gods Among Us Year Two vol. 1

Scenariusz: Tom Taylor

Rysunki: Bruno Redondo, Julien Hugonnard-Bert, Mike S. Miller, Saleem Crawford
Okładka: Jheremy Raapack
Zawiera: Injustice: Gods Among Us Year 2 #1-6
Liczba stron: 144
Data wydania: październik 2014
Recenzja poprzedniego tomu: Injustice: Gods Among Us vol. 2

W drugi rok do uniwersum Injustice wchodzimy ze sporym bagażem doświadczeń. Ulubieni bohaterowie nie żyją, Batman to ścigany terrorysta, a Superman też nie lepszy – rząd USA chce go obalić. Bogowie walczą między sobą, także dzięki nowym technologiom, pigułkom dającym na godzinę zdolności niczym u Kryptończyków. Superman chciał uczynić świat lepszym miejscem i nawet mu się to udawało. Jednak wszystko jest skomplikowane i zawiłe. Zbyt wiele poglądów, zbyt wiele grup interesów zostało zachwianych. Każdy walczy jak może by w nowym ładzie ugrać coś dla siebie. Nic dziwnego, że taki chaos powoduje zainteresowanie ze strony Strażników Wszechświata. 

Według mnie okładka do pierwszego woluminu została bardzo źle dobrana. Jest to po prostu cover z zeszytówki. W poprzednich rocznikach zastosowano arty z gry, które co prawda nic nie mówiły o fabule zawartości, ale lepiej pasowały jako oprawa całości. I szkoda, że tym razem też nie zastosowano takiego samego podejścia. Choć artystycznie jest ona w porządku, to jednak według mnie o wiele bardziej przypasowałby art z emanującym światłem zielonej latarni. Jestem przekonany, że Hal Jordan równie mocno przyciągnąłby klientów co despotyczny Superman. Nie warto jednak zbyt długo ubolewać nad pracą działu marketingu, bo czeka nas smakowita lektura.

Nie raz już piałem z zachwytu nad kunsztem pisarskim Toma Taylora. Tym razem również od pierwszych stron nie zawodzi, wplatając epilog do szokujących wydarzeń z końcówki poprzedniego roku i łącząc go płynnie z historią Hala Jordana, którego przekonania narażają go w najlepszym wypadku na utratę przyjaciół. Hal jako ikona ziemskich latarników, członek Ligi Sprawiedliwych i sojusznik Supermana, został w naturalny sposób wybrany jako czołowa postać do przewodzenia narracji. Fani innych latarników także spotkają ulubione postacie, lecz w mniejszej roli. Ciężko byłoby każdemu dać odpowiednią ilość czasu, więc przewijają się tylko w tle robiąc miejsce dla bardziej złożonej osobowości –  Sinestro. 

Ten czołowy żółty latarnik już od pierwszych scen wywołuje w nas zachwyt i niedowierzanie. Dla Hala jest arcywrogiem podobnym co Luthor dla Supermana, a więc opierającym się przede wszystkim na intrygach, manipulacji i zwodzeniu ludzi. W tej historii jest tak rewelacyjny, że oplata sobie między palcami każdego, nawet samego Luthora. Ta poezja niegodziwości nakręca do działania zwłaszcza tych, których intencje zawsze budziły wątpliwości – małych niebieskich ludzików zwanych Strażnikami Galaktyki. I scenarzysta świetnie wykorzystał posiadaną o nich wiedzę żeby wydobyć maksymalnie na światło dzienne hipokryzję ich działań. 

Superman jak zwykle jest tu ofiarą. Choć parę razy zdążył przekroczyć granicę, co odbiło się na jego sumieniu, to wciąż jego priorytetem jest czynienie dobra. Nie można powiedzieć tego natomiast Strażnikach Galaktyki, których decyzje zahaczają o obojętność. Przepięknie wplątano w tą ich politykę sprawę Kryptonu. Zestawiając ich werdykty widać jacy są niekonsekwentni i jak się gubią we własnych priorytetach. A gdy zobaczymy decyzyjną skrajność to dopiero widzimy jak wielką hipokryzją się otaczają. 

Finał poprzedniego roku zmusił Batmana do odpoczynku. Ukrywa się on przed wzrokiem Supermana w miejscu gdzie ten nie jest w stanie go namierzyć, choć o wiele bardziej przydałby mu się pobyt w placówce takiej jak przy Poznańskiej 15 w Gnieźnie. Jednak pod nieobecność Mrocznego Rycerza ruch oporu rozwija się się całkiem prężnie. Są to póki co drugorzędne wątki, które nie przesłaniają najważniejszego, czyli konfliktu z Korpusem Zielonych Latarni. Dla fanów facetów z pierścieniami ten rocznik jest obowiązkową lekturą. 
Jeśli skończyliście pierwszy rok, to nie muszę specjalnie zachęcać byście sięgnęli po następny. Rok drugi wprowadził nowe, równie ciekawe aspekty fabularne. Tutaj międzygalaktyczny konflikt miesza się z manipulacją i zmusza Supermana do nieciekawych sojuszy. Jak zwykle jest to konflikt, gdzie mamy wiele racji, a walczący w nim często są nieświadomi całości układanki. Jak  zwykle jest to historia, którą oglądamy z szeroko otwartą jamą ustną i prądami podniecenia przepływającymi przez cały układ nerwowy. 
Ocena: 10/10