The Art of The Last of Us

Wydawca: Dark Horse
Polskie wydanie: BRAK
Data premiery: czerwiec 2013
Liczba stron: 184

Naughty Dog to ludzie wyjątkowi. Za czasów, gdy konsola do gier emanowała szarością, oni tknęli w nią życie dzięki pomarańczowemu lisowi (tudzież jamrajowi). Łapczywie zjadający jabłka Crash, stał się symbolem PlayStation. Później takimi symbolami stawali się Jak & Daxter, Nathan Drake, a także Joel i Ellie. I ta ostatnia para wyrządziła najwięcej szkód we wrażliwych umysłach graczy. The Last of Us jest szczytowym osiągnięciem geniuszu wybitnych developerów, zwanych Niegrzecznymi Psiakami. Geniuszu który eksplodował z taką intensywnością, że gracze nie mogli dojść do siebie przez wiele dni. 
Muszę przyznać, że Dark Horse ma dobrych łowców okazji. Wiedzą oni bezbłędnie do czego się podczepić. Przyssawszy się do marki The Last of Us, oprócz komiksu, ku uciesze graczy wypuścili także artbook. Dobrze, że nie pomyśleli o kolorowance. Przepiękne miejscówki znane z gry jednak nakazywały stworzenie takiego produktu jak The Art of The Last of Us, który będzie eksponował pietyzm jaki twórcy włożyli w swoje dzieło. Możecie być pewni, że ten artbook zapewni Wam doznania najwyższych lotów.

Normalnym jest, że przy tego typu dziełach wprowadzenie jest napisane przez twórców gry. Neil Bruckmann i Bruce Stanley to panowie odpowiedzialni za trzy i pół letni okres powstawania tytułu, oraz zgotowanie nam emocjonalnego rollercoastera. Zobaczmy co nam przygotowali we współpracy z Dark Horse. Album zaczyna się standardowo, od przedstawienia nam sylwetek głównych bohaterów. Z oczywistych ciekawostek są nam przedstawione wczesne wersje postaci. Szczególnie zaciekawiła mnie Ellie, której design bardziej szedł w stronę drapieżnej lolitki, a jak wiemy finalnie stał się bardziej dziewczęcy. 

Kolejny rozdział jest wyjątkowy. Właściwie jest to najważniejszy rozdział w tej publikacji. Zatytułowany jako „Podróż”, swoją objętością zajmuje połowę wszystkich stron! Może i by dało radę wydzielić z niego osobny chapter na pozostałe postacie, ale powodowałoby to tylko chaos informacyjny. Przy przeglądaniu tego dzieła odpalają się wspomnienia, które sprawiają że od nowa przeżywamy wędrówkę bohaterów. Począwszy od prologu, gdzie jak się dowiadujemy praca świateł nie była dobrana przypadkowo, a miała wzmacniać uczucie napięcia i zagrożenia. 

Przeskakujemy po kolejnych stronach, gdzie przedstawione są kolejne lokacje, w kolejności w jakiej odwiedzaliśmy je w grze. Czytamy opisy, gdzie jest zawartych wiele ciekawostek na temat tworzenia, poznajemy lepiej pojawiające się tam postacie i oczywiście podziwiamy przepiękne krajobrazy. Choć mam na ścianie plakat z The Last of Us, to chętnie przyozdobił bym mury także kilkoma zawartymi w albumie grafikami. 
Po lewej: zniewalający artbook, po prawej: plakat na ścianie z jedyną słuszną marką

Przekartkowywanie kolejnych stron trafiało bezbłędnie w moją wrażliwość. Powrót do tych wszystkich miast, przedmieść czy dzikich terenów, przypomniał mi jak motyw drogi potrafi oddziaływać na uczucia. Żałuję, że mojej ulubionej lokacji z gry – kampusowi uniwersyteckiemu, poświęcono „tylko” 4 strony. W atmosferze emocjonalnego poruszenia przeszedłem również przez zimowy kurort, słoneczne Salt Lake City, by z uczuciem niedosytu stwierdzić, że to niestety już koniec. Pozostało mi tylko rozpocząć kolejny rozdział. 

Teraz wreszcie gra przypomniała dlaczego w ogóle jest horrorem. Grafiki analizują ludzi pokrytych grzybami. Jak pamiętamy z przygody, są różne stopnie infekcji. Arty świetnie to pokazują. Nie mówiąc już o środowisku, w które także wdziera się grzyb. 

Pozostałe rozdziały nie są zbyt obszerne, są raczej uzupełnieniem dla podróży zawartej w rozdziale drugim. „Świat” prezentuje nam marki przewijające się przez grę, a także różnego rodzaju uzbrojenia. „Marketing” uświadamia nam, że także promocja gry potraktowana została z należytym jej artyzmem. W artbooku nawet nawiązano do słynnej gazety z Uncharted 3, przedstawiono powstawanie kultowego plakatu z mojej ściany, a także zaprezentowano plakat powstały na PAX Prime 2012 przez Alexandra Lacciarino. Po tym wszystkim, wisienkę na torcie stanowi rozdział poświęcony komiksowi The Last of Us: American Dreams

Artbook tej klasy jest obowiązkowym gadżetem dla każdego kolekcjonera albumów z grafikami. Jest także obowiązkowym gadżetem dla każdego psychofana gry. To coś, na co z dumą będzie patrzeć na półce. Księga warta Waszych ostatnich pieniędzy. 
Ocena: 10/10