punisher

Punisher

Developer: Volition
Wydawca: THQ
Polski wydawca: CD Project
Polska wersja: Napisy (PC)
Data premiery: 01/2005 (US), 04/2005 (PL)
Platformy: PS2, Xbox, Windows
Wymagania: Pentium 4 2GHz, 128 MB RAM, karta grafiki 256 MB, 2 GB HDD
Pamiętam ten hejt na Thomasa Jane’a. W momencie premiery i kilka lat później, uważano go za słabego Punishera, a sam film za nieudaną próbę inkarnacji na dużym ekranie. Tak było. Czas ocieplił wizerunek zarówno obrazu jak i aktora.. Okazało się, że wizja wykreowana przez sequel z podtytułem War Zone, o wiele bardziej przypadła do gustu wyznawcom postaci. Taki status utrzymywany był przez kilka lat. Przełomem w poprawie odbioru obrazu był specyficzny, nieformalny spin-off Dirty Loundry. Ostatecznie to właśnie Jane’a uznaje się za tego prawdziwego Punishera, a debiutujący kilka lat później Stevenson znacząco spadł w rankingu. Nawet aktor Jon Bernthal, który jest odpowiedzialny za netflixowy wizerunek postaci, jako źródło inspiracji podaje właśnie Thomasa i Dirty Laundry. 
 
Problemów z odbiorem nie miała za to growa adaptacja. Ta od razu została pozytywnie przyjęta, oczywiście przez fanów, którzy nie wsłuchiwali się za mocno w to co mówi pani od religii i moralizujący aktywiści. Odważna, nieskrępowana brutalność powodowała skrajne reakcje. Nas interesują tylko te wychwalające wierność komiksowemu pierwowzorowi. Jeśli czegoś nie można było pokazać na ekranie, bo biedne 13-latki nie będą mogły tego obejrzeć, to nie ma problemu żeby wrzucić to do gry. I tak większość pudełek ma różne symbole, jakieś PEGI +18, czy M nikogo nie obchodzi co to znaczy. Zwłaszcza starszych pań, które kupują pudełka dla swoich pociech, by te mogły mordować brutalniej niż Brejvik…
Powodem, który tak bardzo wzbudzał nerwowość w konserwatywnych środowiskach, stały się słynne metody przesłuchań jakie wykorzystuje w grze główny bohater. Powiedzmy sobie szczerze: dla nas są powodem żeby w ogóle poważnie potraktować ten tytuł. Frank łapie oprycha i ten z miejsca staje się tarczą. No bo przecież kule przecinają brudne, nowojorskie powietrze i powinny nadziać się na ludzkie mięso. Ciało jeszcze żywego oprycha można wykorzystać do wyciągnięcia informacji. Wystarczy użyć jednego z czterech sposobów, lub okazyjnie skorzystać z tego co oferuje otoczenie. A to przydusić. A to postraszyć pistoletem, który przypadkiem może wystrzelić… Można też użyć trochę siły, ale nie za mocno, by nie dobić typka. Tak, trzeba ostrożnie. Pojawia się taki pasek mówiący o limitach i musimy się w nich zmieścić dla osiągnięcia sukcesu. Nieostrożne wyjście wskaźnika poza skale i zabijemy jegomościa. I to jest takie fajne?
 

Oczywiście, że tak, lecz ten motyw samodzielnie nie udźwignąłby tytułu. Nie udźwignęłaby również grafika, która prezentuje się przeciętnie, a jednak jej jakość w żaden sposób nie przeszkadza. Osiągnięto to dzięki postawieniu na specyficzny klimat, miejski mrok, przesiąknięty gęstą atmosferą. Najpodlejsze zaułki Nowego Yorku, to jest to co kochamy. Klimaty są takie jak w serii The Darkness, czyli miejsca gdzie porządni ludzie się nie zapuszczają. Już pokój stanowiący bufor między rozgrywką, oddaje te charakterystyczne emocje. Szafka z bronią, tablica z wycinkami gazet, aktualizująca się po każdej misji, czy menu rozwoju możliwości postaci. To rewelacyjny punkt startowy, jak i element odpoczynku. Przejdźmy zatem do gry. 

Fabuła prowadzi nas przez serię miejscówek. Można tu mówić oczywiście o pewnym schemacie, ale przecież wiadomo co może robić Frank – używać co raz to lepszych gnatów i rozwalać napływające potoki bandziorów. Nawet by to się niczym nie różniło od zabijania zombiaków, lecz dzięki wspomnianym metodom przesłuchań, czy nawet obecności pojawiających się w złym miejscu i czasie cywilów, którym musimy oszczędzić kontaktu z ołowiem, czujemy się bardziej realnie. Po wyciągnięciu cennych informacji, naturalnie zabijamy osobnika, lecz przecież o wiele fajniej będzie go użyć za żywą tarczę. Bandziory muszą zginąć, więc nie ma się co cackać. Trochę punktów wpadnie, na nowe zdolności będzie. Dlatego warto zabijać ich tak by licznik powiększał się szybko. A najlepsze jest szybkie zabójstwo, tuż gdy jesteśmy obok zakapiora. Jak widać rozgrywka nie posiada niczego przełomowego, za to wspomniany przeze mnie na początku „umilacz” dodaje właściwego klimatu i poczucia satysfakcji.
Fabularnie tytuł jest zlepkiem wielu elementów. Głosu postaci daje Thomas Jane. Inspirację czerpano z różnych tytułów komiksowych, a także z całego uniwersum Marvela. Dlatego szybko możemy usłyszeć o Darevilu, poznać rudą rosjankę, a nawet zrobić porządek w biurowcu milionera-playboya, który nawet stanie na naszej drodze odziany w blachę. Wszystkiego jest po trochu i wszystko z umiarem. Gorliwi fani komiksowego pierwowzoru znajdą tu masę smaczków i docenią czarny humor. Narratorem całej historii jest sam Punisher. Prolog rozpoczyna się w znanym nowojorskim więzieniu, gdzie detektywi z uwagą wysłuchują historii, w której właśnie bierzemy udział. 
Punisher to gra, która w niesamowity sposób zaadoptowała klimat postaci. To nie tylko bezmyślna strzelanka. To podróż bohatera przez kolejne, coraz ciekawiej prezentujące się miejscówki. Od czasu do czasu nawet się uśmiechniemy, gdyż zaadoptowano ciekawie elementy czarnego humoru. Jednak podróż najczęściej umilamy sobie zadawaniem bólu. I lepiej to robić. Otrzymane wskazówki nakreślają nam lepszą sytuację. A często nawet wprowadzają nowe emocje, np. pokazując obrazy gdzie oprych którego zaraz zabijemy jest jednocześnie głową rodziny. Dodać można, że komiksowy klimat budują także komiksowe ramki. Miły zabieg, szkoda że tak rzadko wykorzystywany. Postęp w podróży obserwujemy w pokoju pomiędzy misjami, gdzie widzimy także na tablicy całą mafijną strukturę i cele, które zlikwidowaliśmy, oraz te czekające na nas. Przyjdzie nam jeszcze w niejeden ciekawy sposób przesłuchać rzezimieszka zanim oczyścimy miasto z szumowin. 
Byłem zaskoczony klimatem gry i ubolewam, że tytuł powstał… za wcześniej. Jak na grę z 2005 roku, niektóre zawarte w niej rozwiązania nie mają czego się powstydzić. Mam na myśli wiele obiektów na lokacji, które mogą ulec zniszczeniu. Mamy też odpalany po naładowaniu paska tryb, gdzie w spowolnieniu możemy eliminować oponentów bronią białą. I to wszystko w ciekawych miejscach, które chętnie bym zobaczył stworzone w bardziej współczesnych standardach, gdzie gałki oczne są atakowane mnogością detali. Na konkretny reboot niestety nie mamy co liczyć, pozostaje mam trzymać kciuki by ktoś poważny otrzymał licencję i umiał ją wykorzystać tak jak kiedyś to zrobiło Voliton. 
 
Ocena: 8/10
 

Ciekawostki:

 
  • W grze pojawiają się postacie z kultowej historii Welcome Back, Frank. Detektyw Soap i Molly vol Richtofen, sąsiedzi Punishera: Joan i Spacker Dave, Ma Gnucci, Rosjanie i generał Kreigkoph.
  • Po wyjściu z Crackhouse, Punishera prawie przejeżdza samochód. Ma on rejestrację „ASM 129”. Punisher zadebiutował w zeszycie Amazing Spider-Man #129. Ta rejestracja wskazuje też, że samochód pochodzi z Florydy. To właśnie w tym stanie działa się akcja filmu.
  • THQ zleciło produkcję gry firmie Mucky Foot Production, mającej na koncie adaptację drugiej częście filmowego Blade’a. Jednak na półmetku prac, firma została pozbawiona kontraktu, a projekt przejęło Volition. 
  • Gra została krytykowana za recykling efektów dźwiękowych, które zaczerpnięto z innych tytułów. m.in. Red Faction II.
  • W produkcji był sequel tytułu, jednak upadek THQ pokrzyżował plany. Więcej o niewydanej kontynuacji dowiecie się w tym artykule