Injustice: Gods Among Us Year Two vol. 2

Scenariusz: Tom Taylor
Rysunki: Xermanico, Stephane Roux, Mike S. Miller, Bruno Redondo i inni
Okładka: Jheremy Raapack
Wydawnictwo: DC Comics
Zawiera: Injustice: God Among Us Year 2 #7-12 (Digital Chapters #13-24) oraz Annual #1
Data premiery: 4/2015
Liczba stron: 176
Recenzja poprzedniego tomu: Injustice: Gods Among Us Year Two vol. 1

 


W drugim roku poznaliśmy lepiej Zielone Latarnie i ich wpływ na wszechświat. Ich wpływ na Supermana. A jeszcze lepiej zdołaliśmy poznać przedstawiciela żółtego korpusu, który po prostu epicko zdołał wpłynąć na każdego na swojej drodze. Wszystko się skomplikowało i jeśli wiecie w czym problem, to przede wszystkim w braku komunikacji i braku obowiązkowych badań psychiatrycznych, trzymających w równowadze superbohaterów. Jednak to ostatnie nie jest do końca aktualne, bo w historii jest przecież pani psychiatra, a inna sprawa że jest stuknięta. Druga połowa wydarzeń zapowiada się jeszcze bardziej ekscytująco.
 
W pierwszej części mieliśmy historię biegnącą dwutorowo. Zarówno tą przyziemną jak i Supermana w starciu ze Strażnikami Galaktyki. Kolesie w świecących pierścieniach zdawali się zagarnąć dla siebie większą część uwagi, a historia ruchu oporu z czasem stała się zbędnym zapychaczem. Dopiero w drugiej części nabiera ona rumieńców. Nie był to co prawda dobry frazeologizm, gdyż wątki te są bardziej depresyjne. Już na początku gdy walczą dwie bohaterki, pojawia się bezlitosny dramat życia codziennego, który przerywa potyczkę. Element brutalnego uziemiania motywów superbohaterskich charakterystyczny dla komiksowego runu Injustice, jak i zawierający pesymistyczne motywy znane choćby z komiksu Alias.

Tom Taylor to geniusz. Dziwne, że jeszcze nie zaczął pisać przygód Jessici Jones. Mówię tu o dobrym komiksie, a nie słabym serialu mającym z nim nie wiele wspólnego. A nawiązuję mocno do tej marvelitki, gdyż w tym zeszycie podobną rolę zaczyna odgrywać Black Canary. Doznała ona niebywałej traumy. Ta złączyła ją przyjaźnią z Harley, która też doznała podobnego nieszczęścia. Jej losy tym razem podbudowują wartość przyziemnego wątku roku drugiego. Jestem pewien, że gdyby nie konsekwencja związku z Oliverem, to bohaterka popadłaby w alkoholizm. Jednak ta się nie ugięła i walczyła do końca. Oglądanie dramatów superbohaterek choć smutne, okazuje się bardzo ciekawe.

Odsunięcie Batmana w cień dobrze rozwinęło innych bohaterów. Swoje 5 minut dostają tutaj także Gordonowie. Tak, znowu mamy dramat. Bo znowu ktoś żeruje na emocjach postaci. Bo jak tu nie dobić rodzinę, jak nie pokazać im matkę Oracle i jednocześnie żonę Jima. Tą która nie żyje od wielu lat. Nagła nadzieja, że może stał się jakiś cud. Przecież w świecie DC co chwilę kogoś wrzuca się do Jamy Łazarza, lub zmartwychwstaje się na różne dziwne sposoby. A może za tym kryje się jakiś podstęp? W każdym razie przedstawiono to brutalnie. W świecie w którym toczy się wojna, dano postaciom nutkę nadziei. A na tym nie skończył się wątek Gordonów. Bo gdy zobaczycie do czego jest zdolny ojciec, by ochronić swoją jedyną córkę, to łza wzruszenia poleci Wam z oczu.
Sprawy ruchu oporu zdawały się zdominować końcówkę roku drugiego. Czy to oznacza, że międzygalaktyczny konflikt stracił na znaczeniu? Choć w poprzednim zeszycie widzieliśmy jak Liga z pomocą Żółtych Latarni odparła atak najznamienitszych Zielonych Latarników, to nie oznacza końca konfliktu, a jedynie odłożenie go w czasie. Kilka miesięcy potrzebowali Zieloni żeby się pozbierać. I tym razem się nie cackali. Nie cackał się także Sinestro, który przepięknie manipulował bohaterami, tak że Ci ufali mu niemal bezgranicznie. Miło patrzeć jak Hal je mu z ręki i w efekcie staje się taki jak go znamy w grze video. Na znaczeniu zyskuje tutaj także Guy Gardner, więc fani tego latarnika będą zachwyceni w jaki sposób go przedstawiono, tak skrajnie różnym od wizerunku upośledzonego kolesia, jakim przez lata nas raczono.
Nie jest niespodzianką, że na końcu oba prowadzone wątki się łączą. Jestem przyzwyczajony, że finał to zazwyczaj napierdalanka, podczas której wygrywa jedna strona, więc dałem się zaskoczyć zwrotom akcji jakie miały miejsce w końcówce. Wszystkie budowane przez cały rok fragmenty fabularne domknęły się w piękny sposób i efekty końcowe zaszokowały. A epilog… To jedno z najbardziej magicznych zakończeń jakie widziałem. Czułem się jakbym czytał Sandmana, a nie historię o konflikcie bohaterów. Może się starzeję i łatwo mnie wzruszyć. W każdym razie drugi rok poruszy także i Was.
 
Ocena: 9/10

Ciekawostki:

  • W komiksie widzimy zdjęcie ślubne Renee Montoi (która w uniwersum Injustice nie posiada alter ego jako Question) i Kate Kane/Batwoman. Te dwie bohaterki nie mogły się ożenić w solowej serii o Batwoman, więc Tom Taylor złączył je w uniwersum Injustice.