Injustice Year Three The Complete Collection

Scenariusz: Tom Taylor, Brian Buccellato
Rysunki: Bruno Redondo, Mike S. Miller i inni
Wydawca: DC Comics
Zawiera: #1-12 oraz Annual #1
Data premiery: 1/18 (zbiorcze)
Liczna stron: 304
Biedny Superman. Wszyscy go biją. Zawistny Batman ciągle szuka sposobu jak go zranić. I nie tylko on, bo jakieś 50% wszystkich herosów. Gdy w poprzednim roku Black Canary próbowała to zrobić klasycznie – kryptonitem, to sytuację uratował żółty pierścień. To znacznie zawęża możliwości konfrontacji. Tak się złożyło, że zakończenie poprzedniego roku określiłem jako „magiczne”. Teraz bez metafory mogę powiedzieć, że ten tom będzie magiczny. I w ten sposób znowu wszyscy będą próbowali dobrać się do Człowieka ze Stali. Na szczęście czuwa nad nim nie tylko żółty korpus. 
 
Niektórzy pamiętają stare, dobre czasy, kiedy to czytało się Hellblazera. Późniejsze występy Johna Constantina już straciły pazur. Dlatego scenarzystę Injustice, Toma Taylora czekało duże wyzwanie. Był on dosyć pewny swoich możliwości, więc uczynił z Constantina głównego bohatera. Bardzo odważnie. Szkoda, że twórcy gry wciąż go pomijają, serwując nam Żółwie Ninja… Nieskromny egzorcysta, demonolog i mistrz sztuk magicznych dotychczas nie wtrącał się w konflikt. Jednak gdy  bogowie prowadzą wojny, to cierpią niewinni. Wielokolorowe, laserowe płomienie przecinają niebo, a liczba ofiar rośnie i co gorsza zahacza o bliskich. Tego już było za wiele. A John Constantine to ktoś z kim Superman nie chciałby zadrzeć. 
Gdyby okładki komiksów Injustice lepiej oddawały ich treść, to trzeci rok powinien mieć motyw przypominający Justice League Dark. I tak było we wcześniejszych wydaniach, jednak to całościowe nie bardzo oddaje zawartość. Jednak Trzeci Rok zaserwował nam tak wielkie natężenie mistycznej części, że spokojnie zawstydziłoby regularne serie komiksowe. Przewija się tu każda postać władająca magią o jakiej sobie pomyślicie. Każdy czarodziej, demon, czy istoty o wiele potężniejsze. Oczywiście nie zabrakło tutaj dawki delikatnego absurdu i wprowadzono tu także kumpla Johna, najlepszego detektywa na świecie. Jest to specyficzny humor, a także ciekawe odkopywanie zapomnianych bohaterów. 
Złożoność magicznego świata ogólnie robi wrażenie. Co ciekawe, zdecydowana większość mistycznych bohaterów stoi w opozycji do Supermana. Tym samym pokonanie go powinno być łatwiejsze niż zrobienie porządnego odcinka Arrow. Dlaczego więc tak się nie dzieje? Otóż budzący grozę przepotężny byt, duch zemsty wziął sobie pod opiekę Człowieka ze Stali, gdyż jego czyny okazują się zaskakująco zbieżne z jego wizją. Mimo to najsławniejszy liverpoolski palacz podejmuje próby walki w dosyć niekonwencjonalny sposób. Na tym właśnie jest skupiona pierwsza połowa roku trzeciego i wypada to nawet fajnie, choć zabrakło już tej energii jaka towarzyszyła serii na początku. 
Druga część to w większości nawalanka. Choć główna walka przedstawia dosyć nietypowe postacie, to cała reszta wali się po pyskach tak jak potrafi najlepiej. Zajmuje to zbyt dużą ilość czasu. Później mogłoby się dziać już coś ciekawszego, lecz zabrakło pomysłu na wykończenie wrzucając jakąś nową potyczkę. Zabrakło głupio-mądrych tekstów Harley Quinn i jakiegoś większego sarkazmu, choćby ze strony Constantina. Dodano tu też wątek Wonder Woman, dotychczas nieobecnej, a jej brak jakoś nas szczególnie nie martwił. Jej obecność bardziej denerwuje niż cieszy. Przyznam się, że zawiedziony byłem końcówką. Widzimy tu niepokojącą tendencję zniszkową, zapewne przez odejście Toma Taylora jako scenarzysty. 
Co okazało się warte uwagi? Historia w załączonym annualu. W serii nie mieliśmy do czynienia z drużyną Teen Titans i ten dodatek ładnie przedstawia nam dlaczego. Cofamy się w nim do początków tragicznych wydarzeń i jeszcze raz doświadczamy traumy związanej z destrukcją Metropolis, tym razem oczami młodzieży. Przywołuje to znowu czasy kiedy przebieg wydarzeń i konsekwencje wyboru strony powodowały u nas wzrost przypływ emocji. Fajna odskocznia od magii, która pod koniec mogła zmęczyć czytelnika. 
<
Rok trzeci zaczął się dobrze, lecz nie był w stanie utrzymać należytego poziomu. Z pewnością jest to obowiązkowa pozycja dla fanów klimatów mistycznych. Od siebie dodam, że chciałbym tam zobaczyć jakiś odchył w stronę horroru, zwłaszcza że w tomie pojawiają się postacie kojarzone z bardziej mroczną częścią świata DC. Nie pociągnięto jednak historii w tym kierunku, a zaserwowano nam zbyt dużo młócki pod koniec. Byłoby dziwne gdyby seria aż tak długo utrzymała  wysoki poziom i musiało to kiedyś pęknąć, a stało się to właśnie tutaj. 
 
Ocena: 7/10
 
Ciekawostki: