Injustice 2: Legendary Edition

Developer: Neather Realm
Wydawca: Warner Bros. Interactive
Polski wydawca: Cenega
Data premiery: 05/2017 (standard), 03/18 (Legendary)
Platformy: PS4, X360, PC

Współczesne bijatyki bardzo ucierpiały. Gry jako usługi to już nie są trendy, to rzeczywistość. Niepełnowartościowy tytuł, który po premierze jest bombardowany dodatkami to standard. Największą ofiarą okazują się właśnie mordobicia, których to wydawcy w przenośni biją po mordach klientów, a realnie po kieszeni naciągając na kolejne DLC. Nie inaczej jest z serią Injustice. Fani jednak się nauczyli i poczekali do premiery wersji rozszerzonej? Nie chciałbym nikogo osądzać. Sam sumienie mam czyste. Czy aby na pewno?

Edycja Legendary to koszt 200 zł. Zupełnie jak za nówkę w dniu premiery. Jednak jako redaktor bloga, którego może ktoś tam czyta, nie mogłem zawieść swoich czytelników. Wyciągnąłem banknoty ze skarbonki i czekałem na przesyłkę z metalowym pudełeczkiem. Tak, czułem się trochę wydymany, a miało mi to wynagrodzić wydanie zawierające stalowy box ze złotą monetą w środku (która jest naprawdę niepotrzebnym śmieciem) i jakimiś wirtualnymi monetami (to ewentualnie się przyda). Do zestawu dołożono także kod na cyfrową wersję komiksu wprowadzającego do gry. Injustice to tytuł, który kupuje się raz a powinien starczyć na lata. Dlatego warto było odłożyć zakup do czasu ukazania się kompletnej edycji. Jednak jeśli nie macie parcia, to poczekajcie jeszcze chwilę aż pojawią się normalne wydania za trochę przyzwoitsze pieniądze.
Kontakt z drugą częścią jednak miałem, więc już na starcie wiedziałem co dostanę. Jeśli gracie głównie ze znajomymi, to zmiany w stosunku do pierwszej części będą się opierać na zasadzie „bigger, better and more baddas”. Grafika stała się ładniejsza, przejścia bardziej widowiskowe, nowe postacie robią wrażenie. Sterowanie jednak opiera się na starych schematach, więc dlatego osoby obeznane szybko wejdą w grę. Oczywiście na tym się nie skończyło. Wprowadzono więcej zmian, które będziemy odkrywać podczas samotnej przygody z grą.
Największą nowością i wielką rewolucją w serii jest system gearu. Tak, postać może być jeszcze lepsza po dopakowaniu jej odpowiednim przedmiotem, czy to częścią garderoby, czy to jakąś zdolnością. To jest coś co stanowi system napędowy gry i nieustannie będziemy przeglądać zdobyte przedmioty, otwierać skrzynki i porównywać statystyki. To szatański pomysł wprowadzić rozwiązania rodem z RPGów do bijatyki. Dzięki temu ciągle jest co robić, a gra potrafi wessać na długie godziny. W edycji Legendarnej pojawia się dodatkowy slot na zdolności dla postaci z levelem 30. To także dodatkowe levele, gdyż w podstawce można było dobić do 20. Ponoć jest także więcej przedmiotów dla wojowników. 
Postacie są najważniejsze. Edycja Legendarna zaoferowała aż 10, których nie było w podstawce. Mogły być, ale pod warunkiem, że zapłaciliście kasę. 25 zł za wojownika, czyli w sumie wydalibyście 250 zł jeśli jesteście fanami i chcecie mieć wszystko, choć season pass z pewnością byłby korzystniejszy. Jednak posiadacze edycji Legendary mają od razu na płycie takie postacie jak: Darkseid, Red Hood, Starfire, Black Manta, Atom, Enchantress. Władca Apokalips ma nieco przegięte statystyki, ale w końcu jest potężny i niezniszczalny, więc nawet nie powinien brać udziału w pojedynku, bo z natury jest przegięty. Jednak skoro dodano Brainiaka, to pozwolono sobie na więcej. Obaj są jednak powolni, a ich ataki nie sięgają daleko. Po dodatkowych postaciach widać także że gra jest przyjazna dla fanów „Robinów” i Teen Titans. Atom nawiązuje mocno do swojej postaci z seriali CW, a wiedźma… Zapewne popularność filmu Suicide Squad zrobiła swoje.
Wymieniając dalej dodatkowe postacie mamy także coś dla zagorzałych komiksomaniaków sięgających dalej niż dwa duże wydawnictwa. Zarówno Hellboy jak i Żółwie Ninja to popularni bohaterowie. Jest to miły ukłon dla fanów komiksów, którzy nie mają wielu dobrych gier z tymi postaciami. Jednak cały czas pozostaje pytanie, czy nie lepiej byłoby wrzucić kogoś z uniwersum DC? John Constantine bardzo by się wpasował władając magią. To pytanie pozostaje nam na sercu gdy widzimy, że kolejni dodatkowi wojownicy to Sub-Zero i Raiden z Mortal Kombat. Aż dwóch niepotrzebnych wojowników! Raiden jeszcze ratuje się tym, że można na niego nałożyć skórkę Black Lightninga. Jednak powinno być odwrotnie, to Black Lightning powinien reprezentować postacie i mieć skórkę Raidena.
Wygląda to tak, że w grze jest główna historia i jest ona kanoniczna. Główna fabuła przenosi nas 4 lata do przodu względem poprzedniej części. Dlatego niektóre postacie wyglądają już niezbyt młodo. No i można poprowadzić uzupełniającą serię komiksową. W grze są wymieniane wydarzenia, które miały miejsce w komiksach, psychofani załapią te smaczki z uśmiechami cwańszymi niż ten ze słabego designu Jokera. Fabuła jest ciekawa, choć nie zaskakuje jak w poprzedniej części. Punktem zapalnym jest tu oczywiście pojawienie się Brainiaka, lecz zanim do tego dojdziemy, to pomożemy Batmanowi w śledztwie. Będziemy odkrywać nową intrygę villainów, oraz stoczymy masę walk. Pojawia się oczywiście Supergirl, lecz nie ma ona zbyt wiele do powiedzenia. Fabuła wciąż jest widowiskowa, fanow DC przyssie do ekranu, lecz nie będzie w stanie nikogo już zaskoczyć. Nowością jest możliwość wyboru, którym z dwóch wojowników chcemy poprowadzić walkę, zrezygnowano także z mini gier.  I cały konflikt może zakończyć się na dwa sposoby, jak się domyślacie w zależności od strony. Według mnie negatywne zakończenie jest dużo lepsze i choć trochę zaskoczyło tak jak seria to lubiła robić.
Jest także wieża, w której postacie mają swoje niekanoniczne zakończenia. Szczególnie, że te dodatkowe zakończenia potrafią wytłumaczyć pojawienia się postaci z innych światów. Nieco podstępem wrzucono także dodatkowych wojowników, którzy jednak posiadają te same umiejętności. Flash może zmienić się w Jaya Garrica, a w edycji legendarnej także w Reverse-Flasha, podobnie jak Supergirl w Powergirl (panowie na pewno aktywują tą skórkę), Cyborg w Grida, Hal Jordan w Johna Stewarta i o Raidenie wspominałem już wcześniej. Zaglądając w skórki postaci odkryjecie jeszcze kilka ukrytych bohaterów. Ilość imponuje i każdy znajdzie ulubionego faworyta. Czy każdy?
W poprzedniej części zostało kilku fighterów, którzy już nie wrócą, chyba że stanie się cud i pojawi się specjalne DLC (zapewne płatne). Osobiście ubolewam z braku Shayery, choć fani będą tęsknić za Lobo, Raven, czy Sinestro. Pozostaje jednak szybko polubić się z nowymi wojownikami. Powrócili oczywiście Ci najbardziej reprezentacyjni i znani, jak Batman, Superman, Wonder Woman, Cyborg, Green Lantern, Flash, Aquaman. Nie mogło ich zabraknąć. Choć jak zwykle przegięto z arcyłotrami Batmana, których jest zbyt wielu. Powracają Harley i Selina (jakoś wyładniały), Joker w nowym designie, nie wiadomo po co jest Bane. Do tego z nowości mamy Scarecrowa i Poison Ivy.
Czytając moją wyliczankę, widzimy że połowa załogi to starzy wyjadacze. Nie wiele się oni zmienili, a granie nimi drugi raz nie zachęca, chyba że ktoś bardzo ludzi daną postać, lub nie grał w poprzednią część. Jednak jest także trochę obiecujących nowych twarzy. Supergirl wcale nie jest kopią swojego kuzyna. Jest ona bardziej kamperska, ma szybko ładujący się laser wpisany na atak specjalny. Cieszyli mnie tacy bohaterowie jak Blue Beetle czy Doktor Fate. Zapewne popularność seriali sprawiła że dostaliśmy Gorilla Groda, Capitana Colda i Black Canary (aka White Canary). Deadshot dzięki popularności nabytej w filmie trafił do gry i ma on wynagrodzić brak Deathstroke’a. Trochę mniejszą popularność posiada Swamp Thing, ale jak widać wystarczyło. Miłym urozmaiceniem jest także Atrocitus. Według mnie przydałoby się więcej nowych, ale zapewne wszystko było ustawione by kupować DLC.
Multiversum to tryb, w którym spędzimy długie godziny. Wzorowany jest on na żywych wieżach z Mortal Kombat X, z tym że zamiast wież są różne alternatywne Ziemie, a w nich… takie mini wieże. Jedna Ziemia jest stała, to w niej jest główna wieża, gdzie możemy odblokować alternatywne zakończenia. Reszta planet zmienia się z czasem. Na różnych Ziemiach są różne wyzwania, przeważnie latają na nich przedmioty, które wybuchają, dają życie lub… odwracają plansze do góry nogami (nienawidzę tego!) powodując zgrozę u graczy. Niektóre rzeczy mogą miło rozśmieszyć jak wściekły Beast Boy, czy Mr Mxyzptlk zmieniający walczących bohaterów w przedmioty. To w Multiversum się fajnie leveluje postacie, zdobywa przedmioty i skrzynki. Do Multiversum będziemy często zaglądać, gdyż pojawiają się tam wyzwania z nagrodami w postaci legendarnych przedmiotów dla wybranych bohaterów. To dobra motywacja żeby codziennie odpalić grę i później przenieść się do heroicznego multiversum, gdzie zdobędziemy potężne przedmioty.
Inną nowością jest system sztucznej inteligencji. Nie chodzi mi o inteligencje przeciwników, ale bohatera sterowanego przez gracza. Jak to? Otóż można wybrać sobie różne profile bohaterów, a wśród nich są również AI. Gdy takowy wybierzemy, to postać będzie walczyć za nas! Czy to już upadek grania w bijatyki? Można do tego różnie podchodzić. Gdy nie mamy czasu grać, a chcemy podnieść współczynniki naszej postaci, to możemy się pokusić o takie rozwiązanie. Świetnie się ono sprawdza także na bossów w Multiversum. Postać sterowana przez konsole także dobrze radzi sobie, gdy gramy do góry nogami. AI ma nawet oddzielny tryb, gdzie możemy toczyć pojedynki z innymi graczami w ten sposób. Lepiej jednak trenować własne skille, bo gdy wpadnie kumpel, to nie będzie wymówek. A w edycji legendarnej mamy przecież bardzo rozbudowany samouczek, który jest dobrym wprowadzeniem żeby stać się hardcorowcem. Nawet ja dużo z niego wyciągnąłem, choć myślałem że dobrze znam mechanikę walki.
W grze wszystko jest tak zrobione, że cały czas coś napędza nas do działania. Zwłaszcza jeśli się komuś marzy platyna. Przedmioty można transformować na lepsze, za żetony. A żetony trzeba zdobyć. Za inne żetony można zmienić wygląd na przypisany do innego przedmiotu. A tak się składa, że postacie, głównie kobiece, dostają elementy ubioru, które zasłaniają co raz więcej ciała. Cierpienia komiksowych nerdów są ogromne i dają motywacje na zdobywanie tych przeklętych żetonów. Oczywiście można je kupić, ale to nie wchodzi w grę. Kolega, wielki fan bijatyk zauważył, że to ciekawa odwrotność do tych japońskich tytułów, gdzie się zdobywa co raz skąpsze odzienia.
Injustice 2 jest napakowane zawartością tak, że inne bijatyki wydają się ubogie. Konkurencja nie daje rady. Tekken 7 czy Marvel vs. Capcom: Infinity odchodzą w cień zawstydzone. Injustice 2 to obecnie szczytowy element ewolucji gatunku. Bez wątpienia kolejna część Mortal Kombat podniesie poprzeczkę, lecz do tego czasu delektujmy się walką herosów z padołu DC. Gra jest jaka jest. Wiele bym w niej zmienił. Nie zmienia to faktu, że jest naprawdę wielka. Zapewnia ona godziny ekscytującej rozrywki, które zmienią się w tygodnie. To tytuł, który będzie miesiącami, jak nie latami wirował w naszych konsolach. To tytuł, w który każdy nerd powinien się zaopatrzyć. Nie ważne, czy hardcorowo czyta komiksy, czy tylko ogląda seriale z CW.
 
Ocena: 8/10
 

Ciekawostki:

 
  • Premiera Injustice 2 przyniosła ze sobą kolejny rekord Guinnessa. Zwycięzcą okazał się Superman, jako postać najdłużej występująca w grach video. Z wynikiem 38 lat i 62 dni przebił takie ikony jak Mario, czy PAC-Man. Superman zadebiutował w grudniu 1978 grą na Atari 2600. Jego pojawienia się w grach nie zawsze były szczęśliwe, jak choćby w części na Nintendo 64. Na zdjęciu Ed Boon z Netherealm odbierający certyfikat.
  • Gala Game Awards przyniosła oczywiste wieści. Najlepsza bijatyka 2017 roku to oczywiście Injustice 2. Wśród nominowanych (i pokonanych) były takie tytuły jak Marvel vs. Capcom: Infinite, czy Tekken 7.
  • Netherrealm rozważało wydanie Figthter Pack 0. Zawierać miała ona postacie z poprzedniej gry: Aresa, Batgirl, Doomsdaya i Shazama. Na rozważaniach się skończyło.
  • W serialu Arrow, w szóstym odcinku szóstego sezonu, Felicity Smoke i William Clayton grają w Injustice 2. Widzimy tam arenę Gorilla City i walczących ze sobą Sub Zero i Blue Beetle.
  • Ray Palmer, aka Atom pojawił się w poprzedniej części, gdzie był widziany w tle, przy komputerze. Atomem w sequelu jest Ryan Choi, wychowanek Raya.
  • Atom wspomina, że kiedyś połknęła go Giganta.
  • Grosu Atrocitusowi użyczył Ike Amadi, który poprzednio wcielał się w tą postać w Lego Batman 3 oraz Infinite Crisis.
  • Superruch Batmana zawiera nawiązanie jednocześnie do filmów Nolana i Burtona.
  • Vanessa Marshal użyczyła głosu Black Canary również w serialu Young Justice.
  • Sub Zero i Raiden porównują Black Canary do Sindel.
  • Black Canary w walce ze Skarabeuszem, wyraża zażenowanie, że nie ma do czynienia z Tedem Kordem.
  • Kiedy Black Canary walczy z Green Arrowem, ich dialogi poruszają sprawy małżeńskie.
  • Blue Beetle stając naprzeciwko Aquamana mówi tekst znany z filmu Justice League, o rozmawianiu z rybami.
  • Catwoman jest podobna do aktorki Tatiany Maslany z serialu Orphan Black.
  • Podczas fabuły, Catwoman używa kodu LK-4D4. Jest to nawiązanie do postaci Cyraxa LK-4D4 z Mortal Kombat.
  • Catwoman i Supergirl w swoim dialogu przed walką nawiązują do złoczyńcy Two Face’a.
  • Jeden z ruchów Kapitana Colda nazywa się Prison Break. Jest to nawiązanie do seriali z arrowverse, gdzie jego postać gra Wentworth Miller.
  • Postać Cheetah używa dialogów zapożyczonych od Mileny z Mortal Kombat.
  • Shadery Cyborga nawiązują do popkulturalnych posiadaczy zbroi jak Samus Aran, czy Mega Man.
  • Deadshot w pojedynku z Cyborgiem mówi o boomerangu. Nawiązuje on do komiksu Injustice, w którym to Cyborg stoczył pojedynek z Kapitanem Boomerangiem i wygrał.
  • Kombos Deadshota nazywa się „Dead to Rights”. Taki tytuł miał odcinek serialu Arrow, w którym zadebiutował ten bohater.
  • Kiedy Firestorm wchodzi w starcie z Jokerem, ich dialogi nawiązują do filmu Matrix.
  • Gdy Flash w pojedynku z Green Arrowem odbierze mu pierwszy pasek życia, wymawia zdanie „That’s for breaking Felicity’s Heart”. Jest to oczywiście nawiązanie do Felicity Smoak z serialu Arrow.
  • Green Arrow w pojedynku z Kapitanem Coldem wspomina innych lodowych złoczyńców: Killer Frost Icicle, Mr Freeza.
  • Green Arrow mierząc się z Banem mówią o filmie Johnego Woo Broken Arrow, w którym wystąpił John Travolta.
  • W misjach fabularnych, gdy Green Arrow pokonuje Bane’a, rzuca on cytat z filmu Planeta Małp w 1968.
  • W fabule, gdy Green Arrow widzi system Brother Eye, to porównuje go z Okiem Saurona.
  • Do repertuaru ataków Green Arrowa dorzucono kultową strzałę z rękawicą bokserską.
  • Harley Queen w pojedynku z Deadshotem swoimi dialogami nawiązują do zespołu Suicide Squad, którego byli członkami. Inne nawiązanie do przeszłości w tym zespole pada gdy Black Adam toczy walkę z Deadshotem, którego nazywa „zwierzaczkiem Waller”.
  • Harley posiada dwie hieny. Są to Bud i Lou. Wypromowane zostały one w serialach animowanych, a ich design w grze przypomina ten z serialu Krypto: Superdog.
  • Pierwszy raz mamy do czynienia  z sytuacją, gdzie głosu Hellboyowi nie użycza Ron Perlman. Aktor ten grał go w filmach, użyczał mu głosu w grach i kreskówkach. Nie tym razem.
  • Jedyną osobą, która zna prawdziwe imię Hellboya (Anung Un Rama) jest Enchantress. Pozostali wojownicy nawet nie wiedzą, że postać ta nazywa się Hellboy, tylko Black Manta kojarzy to imię. Green Arrow myli go z Atrocitusem.
  • Hellboy w intrze ze Starfire, porównuje ją do swojej przyjaciółki Liz. Chodzi tu o postać Liz Sherman, pirokinetyczki.
  • Z Raidenem związane jest pewne ciekawe trofeum, które można zdobyć w Edycji Legendarnej. Podczas walki musi on przywołać Kid Thundera. Jedyny sposób żeby przywołać małego pomocnika, to grać postacią sterowaną przez sztuczną inteligencję. Po pokonaniu pierwszego paska przeciwnika, Raiden przywoła postać, lecz nie od razu. Rzecz jest losowa i czasami uda się to dopiero za kilkadziesiąt którymś razem.
  • W zakończeniu fabularnym Red Hooda, widzimy młodą dziewczynę, uratowaną z rąk Pyga. Jest to nawiązanie do postaci Scarlet, która w komiksach była sidekickiem Jasona.
  • Robina możemy transformować w Nightwinga. Wystarczy, że zbierzemy odpowiedni gear i wyposażymy postać w zdolność Graysona. Jednak jego imię wciąż będzie wyświetlone jako Robin.
  • Głosu postaci Scarecrowa podkłada Robert Englund, znany z roli Frediego Krugera.
  • Superruch Starfire odnosi się do intra serialu Teen Titans z 2003 roku, w którym Gwiazdka wykonywała podobny ruch.
  • Nazwy kombosów Starfire są jej cytatami z serialu animowanego.
  • Supergirl walcząc z Brainiakiem, słyszy od niego że jest księżniczką z innego zamku. To znany cytat z serii Mario Bros.
  • Dex Starr to czerwona latarnia w formie kota, którą można przyzwać do pomocy. Gdy Supergirl pokonuje Atrocitusa mówi „Steaky is better then Dex Starr”. Steaky to superkot należący do Supergirl.
  • Superruch Supermana zawiera nawiązanie do filmu Man of Steel, scen walk z Zodem.
  • Scena z pizzą po wygranym pojedynku przez Żółwie Ninja jest nawiązaniem do podobnej z intra serialu animowanego z lat 80-tych.
  • Także wśród kombosów wykonywanych przez Żółwie możemy dopatrzyć się nawiązań do retro. Jeden z nich nazywa się „Big Apple 3AM” co jest nawiązaniem do gry z lat 90-tych. Kombos „Class in Pain 101” odnosi się do filmu z lat 80-tych. „Shellshock” to był zwrot używany w filmie z lat 80-tych.
  • Na arenie Gotham City, gdy przywalimy kilka razy przeciwnikiem w szyld teatru, to odpadające z niego literki ułożą się w napis FINISH HIM, co jest oczywiście nawiązaniem do serii Mortal Kombat.
  • Jukebox w Ace of Clubs wygląda jakby zamienił się w niego Plastic Man.