Spider-Man: The Art of The Game

Wydawnictwo: Titan Books
Polskie wydanie: BRAK
Autor: Paul Davis
Liczba stron: 192
Data wydania: 09/2018
 
 

We wrześniu tego roku odwiedzałem bardziej cywilizowane rejony świata. Będąc w Londynie grzechem byłoby nie odwiedzenie nerdowskich punktów. Prawdziwą świątynią dla fana fantastyki, szczególnie komiksowego odłamu, jest Forbidden Planet. Oglądając masę zabawek, udałem się w końcu do piwnicy, gdzie niesamowita ilość papierowych publikacji po raz kolejny poraziła mi gałki oczne. W gąszczu produktów, coś od razu wpadło mi w oko. To tak jak z Rilą Fukushimą, od razu wiedziałem, że to ta jedyna. Z artbookiem na podstawie gry, którą w międzyczasie się delektowałem było podobnie. Bez żadnych barier mogłem przygarnąć publikację, która pozwoliła mi zgłębić się lepiej w tytuł Insomniac.

 

Artbooki bywają wielkie i ciężkie. Ten jest na dodatek wydany bardzo nietypowo. W horyzontalny sposób. Czy to lepiej? Ukazanie poziomych grafik może nie tylko dać oszczędność miejsca. Gdy pokazujemy art na dwóch stronach, to prezentuje nam się piękna panorama. Narzekać może tylko moja szafa, z której wystaje kawałek tej książki. Wydawnictwo Titan trzyma się zwykle utartego modelu artbooków, jednak wyjątkowa gra zaowocowała wyjątkowym formatem.
Spis treści pokazuje nam, że także w budowie rozdziałów nieco odeszliśmy od normy. Przyzwyczaiłem się, że zwykle na początku prezentuje się nam postacie, potem miejsca, a na końcu inne ciekawostki. Tym razem wszystko jest pomieszane. Trzy główne części dosyć nietypowo skatalogowały materiał. City of Hope skupia się na głównych postaciach, także tych mniej pozytywnych jak Kingpin czy Osborn. City of Fear to przede wszystkim przeciwnicy. Jednak gryzie się on z ostatnim rozdziałem City of War, gdzie także mamy przeciwników, jednak cechujących się większym zagrożeniem. By wypełnić ten ostatni rozdział dorzucono do niego takie rzeczy jak street art, czy siedziby Osborna, którego omawiano w pierwszym rozdziale. Nie da się ukryć, że to wszystko trąci chaosem.
Co bardzo cieszy, mamy do czynienia tu nie tylko z pokazaniem obrazków, ale także skupiano się na wywiadach z developerami, dzięki czemu dostajemy coś w rodzaju „The making of”. Ilość tekstu jest bardzo obszerna. W końcu było o czym opowiadać. Za sterami siedzi kojarzony już z wydawnictwem Titan dziennikarz Paul Davis. Wstęp napisał sam Bill Rosemann, dyrektor kreatywny z Marvel Games. Gdzieś już słyszeliście to nazwisko? Zobaczcie jak nazywał się dom aukcyjny w grze…
Najbardziej pożądany temat to ciekawostki na temat tworzenia produkcji. A tych nie brakuje. Dowiadujemy się o tym co miało się pojawić, ale z jakiś powodów wypadło, poznamy kulisy projektowania wyglądów postaci i ciekawe założenia jakimi się kierowano przy produkcji. Super jest dowiedzieć się, że np. stacje badawcze miały mieć o wiele większą rolę, mieliśmy w nich spać. Natomiast instalacje i dzieła sztuki Kingpina mają wywołać w nas określony odbiór na jego postać. Większość z nich to harmonijna, wschodnia sztuka. A założeniem twórców było to, żeby każdy jego eksponat był droższy niż mieszkanie w Nowym Yorku. Na temat tych ciekawostek mógłbym napisać cały wielki artykuł. Tylko po co? Mamy przecież artbook.
Nowy wygląd Mary Jane bardzo przypadł mi do gustu, jednak słyszałem głosy niezadowolenia ze strony fanów. Według mnie taki design dobre korelował z jej charakterem i wyszło to perfekcyjnie. Zaskoczeniem był dla mnie wygląd jaki zobaczyłem w artbooku, znacznie bliższy materiałowi źródłowemu, lecz zupełnie zmieniający klimat postaci. W ogóle projekty kobiet zaskakiwały mnie mocno, bo mogły wyglądać zupełnie inaczej. Szczególnie Yuri Watanebe, która jest znacznie postarzona. Pewnie celowo, bo inaczej byłaby w wieku Petera, a chciano nam pokazać różnicę pokoleń zarysowującą się w dialogach.