Asterix & Obelix XXL2 Remastered

Tytuł oryginału: Asterix and Obelix XXL 2: Mission Las Vegum

Twórcy oryginału: Etranges Libellules
Twórcy remastera: OSome Studio
Wydawca: Microids
Premiera: 11/2018, 09/2005 (oryginał)
Platformy: PS4, Xbox One, Nintendo Switch Windows, PS2 (oryginał), PSP (oryginał), NDS (oryginał)

Sentymenty to straszna rzecz. Za młodu pochłaniałem masę komiksów o przygodach nieugiętych Galów. Wyprawy do osiedlowej biblioteki po kolejne tomy należą do miłych wspomnień. Tak samo jak wycieczki do kina na aktorskie adaptacje. To były lata 90-te, a wielu moich rówieśników już się nie ogląda nawet na kobietami z tej dekady, a co dopiero za komiksami. Te trafiają tylko do zagorzałych fanów powieści obrazkowych, takich co chcą czegoś więcej niż masek i peleryn. Grunt nie jest atrakcyjny, ale jednak okazuje się że marka Asterix i Obelix potrafi przebić się do popkultury.

I przebija się także na rynek gier video. Współczesny gracz może być w szoku, gdy dowie się, że to druga najbardziej eksploatowana komiksowa licencja przez twórców gier. Tylko Spider-Man ma więcej tytułów. Niestety, świetność gier z Asteriksem wygasła dawno temu, w czasach gdy Kaczyński pierwszy raz dochodził do władzy. Chociaż komiksy mają się dobrze, filmowe adaptacje również, to długo nie było słychać o czymś nowym na poletku konsol. A przecież taka marka, mająca rzeszę oddanych fanów w każdym wieku nie powinna się marnować. Francuski wydawca Microids w pocie czoła pracuje nad dostarczeniem nam trzeciej części serii XXL, w międzyczasie wrzucając na rynek remaster dwójki.

Okres przedświąteczny sprawił, że trochę czekałem na paczkę. Czy warto to w ogóle było zamawiać? Sentymenty sprawiły, że wydałem dwie stówki na edycję limitowaną. Zwykłych pudełek w wersji na PS4 nie zauważyłem, więc dobry chwyt żeby wyciągnąć ekstra kasę za remaster. Mogłem za to kupić jeszcze droższą kolekcjonerkę. Widać, że wydawca celuje w gorliwych i sentymentalnych fanów, dla których wydanie trochę więcej grosza będzie radością porównywalną z płaceniem datków na radio Maryja przez starsze panie. Może i stałem się ofiarą tej starannie przemyślanej sztuczki markingowców, ale przecież nie mogłem zawieść swoich czytelników, którzy chcą wiedzieć jak prezentuje się nowa gra.

Grube opakowanie, iluzoryczność posiadania czegoś specjalnego. W środku obok pudełka z grą, znalazły się figurki. I to o nich najpierw napiszę. Bo który fan nie chciałby mieć figurek? Zapewne Ci najbardziej gorliwi już mają takie na półkach i to w o wiele lepszej jakości. Figurki z Galami pojawiały się w Kinder Niespodziankach w latach 90-tych i mam wrażenie, że nawet te były lepiej wykonane niż to co znalazłem w zestawie. Tak, figurki z grą nie są najwyższej jakości To poziom chińszczyzny z Ali. Jednak coś się może w nich nie zgadzać. Patrzę sobie na nie i widzę Obelixa, Asterixa z Idefixem i… Idefixa!? Po co było dodawać trzecią figurkę psa, skoro ten już się pojawia na ręce Asterixa? Tego nie wie nikt.
Bardzo lubię komiksowe wstawki w grach. Od razu widać jaki jest rodowód produktu. Okładka remastera trochę się różni od oryginału, w którym to mieliśmy coś na kształt komiksowych kadrów i zabawnych odniesień do retro-popkulturowych ikon gier. Przywodziła na myśl kadry z okładek z serii GTA. W Remasterze mamy duży obrazek, a pewną komiksowość widać tylko na drugiej stronie okładki. Najnowsze trendy się jednak zmieniają i trzeba znaleźć było kompromisy. W kwestii opakowania i dodatków było ich jednak za dużo. Zobaczmy jak sprawa miała się z grą, która swego czasu była nawet cenioną platformówką.
Już chwilę po odpaleniu wiedziałem, że gra to złoto. Jakim cudem ominąłem tą serię w czasach PS2? Nie będę się biczować, bo tytuł zaserwował mi powrót do okresu gdy mój brzuch jeszcze nie przejawiał tendencji do tycia, a upodobania w grach były inne. I to widać zaraz na początku. Wspominane przeze mnie nawiązania do gier pochodzą głównie z tego okresu. Łezka w oku mi się zakręciła na widok takich legendarnych marek (o których mało kto dziś pamięta) jak Spinter Cell, czy Super Mario Sunshine.
Dlatego fabuła może być lekko nieaktualna. Nasz druid rzekomo miał zdradzić Galów i sprzymierzyć się z rzymskim okupantem. Sprawdzić to mają nasi tytułowi bohaterowie, którzy wyruszają do Las Vegum – ogromnego parku rozrywki, zbudowanego na polecenie samego Cezara. Przewodnikiem Asterixa i Obelixa jest gal będący parodią Sama Fishera. Niestety, kiedyś to była jedna z ikon gier, dziś mało kto pamięta o tam osobniku. To tak jak w filmie pełnometrażowym, Asterix: Misja Kleopatra, gdzie jedna z bohaterek nazywała się Idea i miała zabawne sceny w poszukiwaniu zasięgu. Gagi niestety nie wytrzymują zmieniających się trendów. Na szczęście główny centurion w grze parodiuje ponadczasową ikonę, która do tej pory jest aktualna.
O co najbardziej chodzi w tej grze? Naszym podstawowym celem jest obijanie facjat tych wrednych Rzymian. Oczywiście, że w międzyczasie są jakieś elementy platformowe, czy zagadki. Jednak to ilość zebranych hełmów się liczy. A najlepsze jest to, że mamy z tego niesamowity fun. Animacje żołnierzy wyskakujących z butów, czy nienaturalnie rozciąganych wywołują banan zadowolenia jakiego nie doświadczylibyśmy oglądając popisy patostreamerów. Tym bardziej cieszą wyzwania, gdzie na czas trzeba zająć się określoną liczbą przeciwników.
Budowa poziomów, sterowanie… To wszystko sprzed dwóch epok, ale nie zestarzało się na tyle by powodować wzdęcia. Współczesny gracz nie powinien mieć problemów z wejściem w świat gry. Oprawa graficzna jest za to dostosowana do naszych czasów, nawet z obsługą mocy jaka drzemie w PS4 PRO. Muzyka to niezwykle pompująca elektronika, utrzymana w żartobliwym stylu, pasującym do epoki, świetnie współgra z akcją na ekranie. Do szczęścia zabrakło mi tu trybu kooperacji. Jego brak boli, zwłaszcza że sterujemy dwoma bohaterami jednocześnie.
Największą wadą gry jest brak polskiej wersji, zwłaszcza dubbingu (są plotki, że będzie). Byłoby to ułatwienie dla młodszych graczy. Jednak mnie w tym bolało, że tytuł w oryginale rani polskich fanów przyzwyczajonych do innych tłumaczeń. Druid Panoramix to w oryginale… Getafix. Pies Idefix to… Dogmatix. W tym miejscu muszę wspomnieć też o innej poważnej wadzie. Gra ma bardziej nasycone kolory niż oryginał. Gdy zobaczyłem jak wygląda stary tytuł, to ten szczegół od razu zwrócił moją uwagę.  Na dodatek starszy tytuł wciąż wygląda dobrze i nawet można się zastanawiać po co nam remaster? Na pewno nie dla figurek.
XXL2 to staroć, ale broni się niczym Galowie przed głupimi Rzymianami. Klimat mnie wessał. Komiksy, filmy animowane, czy aktorskie, bez problemu są przyswajane przez nowe pokolenie. To samo można powiedzieć o grze, gdzie choć pewne rzeczy są nieaktualne, to wciąż budzą radość. Dlatego grę polecam nie tylko starym wyjadaczom, ale również młodszym. Oczywiście zaraz po tym jak pojawią się obniżki ceny, lub może być nawet oryginał z 2005 roku. Być może po styczniowej premierze filmu animowanego (nie wiedzieliście?) Tajemnica Magicznego Wywaru, udzieli się Wam hype na markę, a wtedy gra jest jak znalazł.
Ocena: 7/10

Ciekawostki:

  • W grze znajdziemy masę nawiązań do różnych gier: Tetris, Mortal Kombat, Mario, Sonic, , Bomberman, Rayman, Splinter Cell, Tomb Raider, Legend of Zelda, Space Invaders, Maximo, Quake, Sly, Legacy of Kain, Final Fantasy, Jack and Daxter, Pac-Man, Pong, Donkey Kong, Crash Bandicoot, Spyro, Pikmin, Pokemon, Devil May Cry, Star Fox, Tekken… i pewnie wielu innych.
  • Larry Craft to postać w grze. Larry Croft to także polski cosplayer, fan serii Tomb Raider.
  • Wersje na konsole przenośne otrzymały grę o lekko zmienionym podtytule. Asterix & Obelix XXL2: Mission: Wifix.