Life is Strange: Dust

Life is Strange

Scenariusz: Emma Vieceli
Rysunki: Claudia Leonardi
Wydawca: Titan Comics
Polski wydawca: brak
Zawiera: Life is Strange #1-4
Liczba stron: 112
Premiera: 09.2018 (#1), 05/2019 (zbiorcze)


Life is Strange było dla nas doświadczeniem, którego nie zapomnimy do końca życia. Byłem jednym z tych, których gra pozamiatała. Zrozumiałe więc, że jak usłyszałem o komiksie dziejącym się w tym świecie, to rozpaliłem się bardziej niż trawka w ustach Chloe. Okładka pobudziła moją wyobraźnię jeszcze bardziej. Jednak teraz zdałem sobie sprawę, że być może od komiksu oczekiwałem zbyt dużo.

Life is Stange

To przecież tylko komiks. Co komiks może dać za doznania? Od czasu Sandmana mało co mnie zaskoczyło. Młodzi to teraz siedzą na Endgame i z opadem szczęki komentują grubego Thora grającego w Fortnite, zupełnie nie zwracając uwagi na babole w fabule. Komu więc potrzebne są jeszcze komiksy? I to takie żerujące na growej marce, w końcu Titan Comics ma masę licencji gier, które przerzuca taśmowo na papier. Czy z tego może wyjść coś dobrego?

Life is Strange

Poważnym problemem przed którym stanęła scenarzystka, było to które zakończenie wybrać. Jeśli nie znacie Life is Strange nie czytajcie dalej. Ostrzegłem. Bo mogliśmy uratować Chloe, ale trzeba było poświęcić całą mieścinę. Tak też ja wybrałem, podobnie jak 47% grających (sprawdziłem przed chwilą). Wydaje mi się to lepszym rozwiązaniem, ale oczywiście to kwestia „upodobań”. W każdym razie scenarzystka również uznała, że ta ścieżka będzie lepsza do kontynuowania przygód dziewcząt.

Life is Strange

Wybranie określonej ścieżki, wcale nie znaczy, że inne nie mają znaczenia. Chcąc jakoś to wszystko ładnie spiąć, postawiono na nieco oklepane już rozwiązanie. Nawet sprytnie to rozegrano. Max dostaje nową moc, która daje jej pewne możliwości. A jak wiemy z komiksów, istnieje wiele Ziemi. Zapewne nieskończenie wiele, bo w końcu każda decyzja jakąś tworzy. W tym momencie zaczynamy widzieć podobieństwo do Endgame, tylko scenarzystce udało się nie pogubić i nawet świetnie balansować w tym bałaganie.

Life is Strange

Czytając Life is Strange: Dust czułem pewnego rodzaju rozczarowanie. Akcja rozpoczęła się w Seattle. Nowe miasto, nowe znajomości i nowe możliwości. Jednak szybko postanowiono nawiązać do przeszłości i dalej na niej żerować. Myślę, że nie po to się wprowadza nowych bohaterów, żeby siedzieli oni cały czas na uboczu. Liczę, że jest to rozliczenie z przeszłością i fabuła ruszy później na jakieś nowe tory. Mimo to z niewielkim zaciekawieniem śledziłem wydarzenia. Jednak gdy w tle leci jakaś piosenka, a ja na ekranie czytam jej tekst (i nawet nie wiem co to za utwór), to nie jest to samo uczucie co z grą. Docierając do mocniejszych momentów pod koniec zeszytu, nie byłem aż tak nakręcony żeby mieć jakiś opad szczęki.

Life is Strange

Jakoś to fatalnie poprowadzono. Nie czuć tu żadnego motywu przewodniego. Opowieść nie ma żadnego głębszego celu. Nie pomaga także, że bohaterki są źle nakreślone, a ich dialogi nijakie. Life is Strange: Dust okazuje się takim nudnym dodatkiem, gdzie nie ma odważnego pójścia z historią do przodu i na nowe tory, ale kurczowo trzyma się starych śmieci i dalej w nich miesza.

Life is Strange

Komiks swoją warstwą graficzną jest hołdem dla serii. Odpowiedni design zapewnia ten znany klimat. Rysunki już trochę mniej. Są one przyzwoicie nabazgrane, nieco minimalistycznie i ten uproszczony styl często się pojawia w komiksach Titan. Znośny, ale bez fajerwerków. A myślę, że w tej kwestii można się było bardziej postarać. Jakieś ładne krajobrazy poprawiły by wrażenia estetyczne, o których jakby zapomniano. Ładne okładki, których galerie widzimy na końcu to za mało. Pech, że właśnie czytam Spider-Mana od Todda McFarlane, w którym rysunki budują klimat niesamowicie…

Life is Strange

Po lekturze doszedłem do wniosku, że komiks jest niepotrzebny. Otwarte zakończenie gry można było interpretować na wiele sposobów. Pięknie zakończyło serię i potrzeba poznania dalszych losów bohaterek zaprowadziła nas do tego miejsca, gdzie kontynuacja nie jest w stanie udźwignąć ducha serii, nie jest jej godna. To niestety poziom fanowskich fantazji. I to takich nieudolnych. Life is Strange: Dust wprowadził niestety tylko niepotrzebny chaos i niesmak w miejscu gdzie fani powinni uruchomić swoją wyobraźnię.

Ocena: 5/10

Ciekawostki

  • Okładka pierwszego zeszytu, użyta także w wydaniu zbiorczym posiada pewien sekret. Jeśli odwrócimy ją do góry nogami, to zobaczymy Max stojącą naprzeciwko huraganu.
  • W komiksie pojawia się błąd odnośnie postaci Chloe Price. Choć w grze jest ona leworęczna, to w komiksie operuje prawą ręką.
  • Emma Vieceli i Claudia Leonardi są olbrzymimi fankami serii. Jeszcze zanim zaczęły pracę nad komiksem, to tworzyły mnóstwo fanowskich artów nawiązujących do gry. Vieceli pracowała też ze Square Enix przy tworzeniu grafik promujących Life is Strange.