spider-man

Spider-Man: Miles Morales

miles morales

Developer: Insomniac Games
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Wydawca PL: Sony Computer Entertainment Polska
Data Premiery: 11/2020
Platformy: PlayStation 4, PlayStation 5


Nie zamierzam zostawać beta-testerem nowych konsol, a zakup nowej maszynki dodatkowo utrudniają rózne wahania formy wśród ich producentów. Na razie jestem szczęśliwy, że nie wybrałem nowej partnerki i nie zamierzam tego robić jeszcze przez jakiś czas, bo ze swoją PS4 PRO jestem w cudownej symbiozie i chciałbym aby trwała jak najdłużej. Dlatego Sony złapało u mnie plusa, że wydało „nowego” Spider-Mana również na starsze maszynki.

Spider-Man: Miles Morales jest zaledwie dużym dodatkiem. Początkowo chciałem przyrównać go do Batman: Arkham Origins, bo w obu tytułach mamy recykling i motyw świąt, lecz różnic jest tak dużo, że tego typu zabiegi mogłyby nasunąć jakieś złe skojarzenia. Arkhamverse przecież już umarło, lecz zostawiło masę inspiracji, które czuć w nowej grze na każdym kroku.

PS4 PRO. na którym grałem rozgrzało się do czerwoności, bo Miles od początku przygody wciągnął mnie w swoją historię. Jest to adaptacja znanego komiksu ze świata Ultimate, a więc podobnie jak słynny film Spider-Man: Into the Spiderverse, na swój unikatowy sposób pokazuje nam wydarzenia. Mocno naciąganą genezę bohatera poznaliśmy już w poprzedniej części, teraz poznajemy charakterystycznych znajomych bohatera, takich jak jego azjatycki kolega, czy ziomalski wujek. Jednak pewna rzecz się zmieniła i to bardzo.

Spider-Man z Brooklynu, właściwie jest z Harlemu. Insomniac może dostać medal za to jak się napracowali żeby przeprowadzić Milesa do nowej dzielnicy i wiarygodnie go asymilować. Wiadomo o co chodzi, mapa gry jest dokładnie taka sama jak w poprzedniej części, czyli rewelacyjnie odwzorowany obszar Manhatanu. A inne części trzeba by było budować od zera, a na to nie było czasu. Harlem to dzielnica Luka Cage’a, a tego w uniwersum gry nigdy nie było, więc dzielica afroamerykanów dostała bohatera, który się nią zaopiekuje.

Od początku jest budowany klimat dzielnicowej wspólnoty. Poznajemy mieszkańców takich jak sklepikarz z kotem, czy ładną głucho-niemą koleżankę. Na czele ich wszystkich chce stanąć mama Milesa, która walczy o wakat radnej. A tylko ona może obronić dzielnicę przed złą korporacją, niejakim Roxxon. I jak się okazuje, ta firma energetyczna ma na pieńku nie tylko z mieszkańcami, ale również z anarchistycznym gangiem, na którego czele stanął techniczny geniusz, Thinkerer.

To dobre podwaliny na historię, a ta od początku jest budowana o relacje międzyludzkie. Dlatego Miles do końca pozostał dla mnie bardzo emocjonalny. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że tytuł próbuje trochę być jak The Last od Us II, gdyż zastosowano podobne metody narracji. I choć główny wątek jest krótki, może 10 godzin, to aktywności poboczne zatrzymują nas na drugie tyle. A warto się w nie zaangażować, gdyż wtedy poznamy lepiej mieszkańców Harlemu, co przełoży się na pełniejsze poznanie historii.

Przygoda przeleciała szybko i przyjemnie. Miasto choć dobrze znamy z poprzedniej części, to jednak otulone śniegiem, z bałwanami i świątecznymi lampkami jest czymś zupełnie odmiennym. Sam Miles choć wykonuje te same ataki co Peter, zyskał upgrade w postaci swoich unikatowych zdolności jak bioelektryczność i niewidzialność. Ta druga sprawia, że rozgrywka częściej sprowadza się do cichych eliminacji, co spodoba się zwłaszcza fanom Batmana.

Aktywności poboczne jak i znajdowanie piedółek są wykonane wzorowo. Nawet lepiej niż w poprzedniej części. Zadania są najczęściej rozwinięciem postaci ocierających się w fabule, więc chcemy ich poznać. Szczególnie tajemniczego wujka, który przygotował nam ciekawe muzyczne aktywności. Nawet znajdowane skrytki czasu mówią nam więcej o pewnej bohaterce, tak więc czyszcząc mapę nie odczuwamy znudzenia.

Oczywiście problemem jest zmiana twarzy Petera Parkera, który niby przypadkiem przypomina Toma Hollanda. Jednak pocieszające jest to, że oglądamy go tylko przez chwilę. Spider-Man jest na wakacjach, tak więc drugi Spider-Man otrzymał czas dla siebie i wykorzystał go całkiem nieźle. A wskoczyć możemy w jeden z kilku kostiumów, które odblokowują się w trakcie gry. Mnie szczególnie ujął ten z ostatniego filmu animowanego, dodatkowo połączony ze zdolnościami wywołującymi komiksowe napisy w trakcie ataków. Poezja.

spider-man

Co do wydania gry na „stare” konsole, to początkowo byłem sceptyczny wobec takiego ruchu, lecz w szerszej perspektywie oceniam go pozytywnie. Nowych zabawek brakuje na rynku, lub są mocno przepłacone. A klienci tacy jak ja, którym nie śpieszy się gonić za nowościami, mogą komfortowo przeżyć kolejną przygodę. Płacenie pełnej ceny za niepełnowartościową grę to oczywiście mały skandal, lecz nikt nie mówi, że nie możemy poczekać na wyprzedaże, a ceny gier Sony szybko lecą w dół.

spider-man

Grając na PS5 dodatkowo otrzymamy niesamowite efekty odbić, wczytywanie gry w 2 sekundy i wykorzystanie możliwości nowego kontrolera. Nawet bez tych wszystkich nowych udogodnień, ja bawiłem się świetnie już od startu gry, widząc jak Miles niezdarnie się buja po sieci, aż do końca, gdy zastaje bohaterem swojej dzielnicy.

Ocena: 8/10

Ciekawostki:

  • Większość easter-eggów z miasta powraca w niezmienionej formie. Jednak niektóre są dodatkowo wzbogacone. Przykłądem są słynni ludzie na łodzi dostali karteczkę z napisem „Did you miss us?”
  • Powraca również ambasada Wakandy. Żeby uczcić zmarłego aktora grającego Czarną Panterę, znajduje się ona teraz na ulicy Bosemana. Chadwig Boseman otrzymał również dedykację podczas napisów końcowych.
  • To nie koniec powiązań z tym państwem. Miles przeszukując kapsuły czasu natrafia również na flagę Wakandy. Tą widzimy powiewającą w kilku miejscach w mieście, m.in. na festiwalu w Harlemie.
  • W innej kapsule czasu możemy znaleźć… młot Thora.
  • Kapsuły czasu to cenne źródło nawiązań. Znalezione w nich bilety na koncert zespołów Dazzler i Lily Chaney są nawiązaniami do dwóch postaci z komiksów X-Men.
  • Inną znajdźką jest zabawka nazwana Big Wheel. Jest to superzłoczyńca z komiksu, którego pojazd został skonstruowany przez Thinkerera.
  • Miles w socjalmediach nazywa się BKLYNSpider42. Nawiązania do liczby 42 pojawiły się również w filmie animowanym. Jest to odniesienie do Jackiego Robinsona, legendarnego, czarnego baseballisty z Jersey, którego numerem było właśnie 42.
  • W Fisk Tower, w jednej z kryjówek możemy znaleźć portret Vanessy, wielkiej miłości Kingpina.
  • W tej części również możemy znaleźć statuę psa Lockjaw na Wall Street. Jednak istnieje również druga, mniejsza statua, którą możemy znaleźć w jednej z kryjówek.
  • W pokoju Milesa możemy znaleźć zeszyt Amazing Fantasy #15, w którym zadebiutował Spider-Man. Gdyby ktoś z Was posiadał taki prawdziwy egzemplarz, to nie powinien go wyrzucać. Jest on warty nawet milion dolarów.
  • Konsola do gier w pokoju Milesa posiada pada przypominającego DualShocka 4, lecz… zawiera on przyciski wyglądające identycznie jak na padzie od Xboxa. Uśmiech do konkurencji?
  • Przed kawiarnią, w której spotykali się Peter i Mary Jane stoi teraz pomnik Stana Lee, którego w poprzedniej grze widzieliśmy za ladą.
  • Aktor Nadji Jeter, który wcielił się w Milesa, wcześniej podkładał mu głos również w serialu animowanym Spider-Man z 2017 roku, oraz grze Marvel: Ultimate Alliance 3: The Black Order.
  • Fani Doktora Who nie znajdą w grze słynnej niebieskiej budki, jednak docenią inne nawiązanie. W kryjówce Tombstona możemy znaleźć niepokojące manekiny, które zdają się poruszać, kiedy się na nie nie patrzy…
  • Jeśli w trybie fotograficznym najedziemy na domofon przed wejściem do kamienicy Milesa, to możemy przeczytać ciekawe nazwiska. Waldo (Where is Wally?), Woody and Buzz (Toy Story), Cthulhu lives here, czy Fredy and Jason…
  • James Stevenson z Insomniac napisał na Tweeterze, że w grze Spider-Man:Miles Morales jest ukryty wielki easter-egg. A gracze jeszcze go nie odkryli…